czwartek, 27 grudnia 2012

6. Rada i rywalizacja

Wszyscy wyszli z domu i się skierowali w stronę wskazanej drogi przez Jake'a. Cała gromadka nie zmieściłaby się na jednym chodniku, więc szli parami tak : Jake i Rydel, Ross i Riker, Ratliff i Ryland i na końcu Julia i Rocky.Wyglądało to jak jakaś wycieczka szkolna. Każdy rozmawiał na inny temat. Jake i Rydel na temat zwierząt i się dowiedziała o tym, że Jake ma w domu psa. Ross i Riker mieli swoje filozofie życiowe, typu : Dlaczego trawa jest zielona?. Ratliff i Ryland rozmawiali o jedzeniu. A Julia i Rocky poznawali siebie, czyli bawili się w pytania i odpowiedzi.
- To powiedz mi.. hmm - zastanawiał się Rocky - hmm.. o co cię by tu zapytać. ? Ooo.. czy masz chłopaka ?
- Haha.. co to za pytanie ? - śmiała się.
- Normalne.. no odpowiedz.
- Ahh.. aż trudno się przyznać. - zaczęła niechętnie dziewczyna - No nie mam.. - zasmuciła się.
- Coo ?! Taka ładna dziewczyna i bez chłopaka ?
- Heh, nigdy nie miałam chłopaka. I dziękuję. Nikt nigdy mi nie powiedział, że jestem ładna. To znaczy moje przyjaciółki pocieszając mnie, gdy mówiłam o tym, że jestem brzydka i że mnie nikt nie pokocha. Ale to nie to samo, gdy powie ci to jakiś chłopak. Jesteś pierwszym facetem, który mi to powiedział, dziękuję - mrugnęła do bruneta.
- Nie ma za co. Ja tylko mówię prawdę, jesteś piękna - uśmiechnął się. Dziewczyna się zarumieniła. Przez chwilę zapadła cisza. Tę głuchą cisze przerwał Ratliff krzycząc do Jake'a.
- Dalekooo jeszcze ?!
- Tak, jeszcze jakieś 20 minut drogi.
- Coo ? Ja tutaj umrę ! Jestem głodny ! Mogliśmy pojechać samochodem ! - marudził jak małe dziecko.
- Nie marudź ! Ja się ciesze. Bynajmniej spędzę miło czas gadając z Julią. - powiedział Rocky do przyjaciela.
- A co ze mną ?
- Ty masz Rylanda !
- Aa no tak ! Więc Ryland, lubisz ciastka ? - zaczął temat.
- Heh.. oni są świetni ! - powiedziała Julia do Rockiego.
- A ja ? - spytał zaczepnie.
- Może.. trochę.. - mówiła obojętnie dziewczyna.
- Coo ? Trochę ? - spytał ciągnąc.
- Oj.. Niech ci będzie. Jesteś fajny.
- Tylko fajny ?
- Miły.
- No podoba mi się to.. kontynuuj.
- Haha.. zabawny.
- Oo.. dziękuję.
- No i tyle.. jak na razie.
- O ho.. na razie ?
- Tak.. jeszcze ciebie nie znam za dobrze.
- No to poznasz. - mrugnął do dziewczyny.
- Nie wiem czy mam się cieszyć, czy dołować. - zażartowała dziewczyna.
- Oczywiście, że się cieszyć. - uśmiechnął się do dziewczyny.
- Heh..To teraz ja tobie zadam pytanie.
- Tak, słucham ? Mam się bać ?
- Eee.. nieeee !
- To dajesz.
- Więc Rocky. - zaczęła poważnie - Czy ty masz dziewczynę ? - zaczęła się śmiać.
- Haha.. wiedziałem, że o co zapytasz.
- Chcesz powiedzieć, że czytałeś mi w myślach ? - spytała uśmiechając się.
- Tak. - odpowiedział pewnie brunet.
- Heh.. Czekam na odpowiedź.
- Więc Julio.. Nie, nie mam dziewczyny.
- Ahh.. niemożliwe.
- A jednak. - chłopak rozłożył ręce i zrobił smutną minę.
- Biedny Rocky. - mówiła opiekuńczo.
- Potrzebuje porady.
- To nie do mnie. Nie wiem, idź do Ratliffa.. on ma dziewczynę. - radziła.
- Dobrze.. Ratliff ! - krzyknął Rocky, a przyjaciel momentalnie się odwrócił.
- Czego ?
- A nie możesz grzeczniej ?
- Nie mogę.. bo Ryland się na mnie obraził - Ratliff zrobił smutną minę i zaczął udawać płacz.
- Co mu zrobiłeś ? - spytał grzecznie.
- Nie wiem, gadałem do niego cały czas, a on wyjął mp3 z kieszeni i włożył słuchawki do uszów i mnie nie słucha.
- Nie dziwie się mu. Ciebie nie da się słuchać. - zażartował Rocky, Julia zaczęła się śmiać.
- Haha.. bardzo śmieszne.- mówił sarkazmem - Więc co ode mnie chciałeś ?
- Potrzebuje rady, bo tak sobie tutaj z Julią gadam i powiedz, dlaczego ja nie mam dziewczyny ? Co powinienem zrobić ?
- A co ja jestem ? Jakiś specjalista od dziewczyn i flirtu ?
- Wiesz.. to się okaże. Bo do kogo mam iść, skoro tylko ty masz dziewczynę.
- Więc, aby zdobyć dziewczynę musisz mówić jej dużo komplementów. Potwierdzać to co ona mówi, nawet jak nie ma racji.. - zaśmiał się.
- Ejj ! - krzyknęła Julia, wtrącając się w rady przyjaciela - My kobiety, zawsze mamy rację.
- A właśnie, że nie zawsze - wykłócał się Ratliff.
- Zawsze.
- Uwierz, że nie zawsze. - ciągnął dalej Ratliff.
- Ale ja sądzę, że zawsze. - kłóciła się dalej.
- Ej ! Dobra załóżmy, że Julia ma rację, bo według niej, kobiety zawsze ją mają. - zaśmiał się Rocky.
- Ja się tak nie bawię. - skrzyżowała ręce dziewczyna.
- Oj.. nie gniewaj się. - mówił Rocky.
- Eh.. będę się gniewać. Właśnie obrażacie kobiety. - mówiła lekko obrażona.
- Dobrze niech wam będzie.. Kobiety zawsze mają rację. - powiedział Rocky, aby zakończyć ten temat.
- Aww.. dziękuję - przytuliła chłopaka.
- Dobrze Ratliff kontynuuj.
- Więc już to raczej wszystko. Pamiętaj o komplementach. Aa i zawsze jej pomagaj. Gdyby było jej zimno daj jej swoją bluzę. - radził poważnie przyjaciel.
- Oo.. dziękuję. Jak się to sprawdzi, to po prostu będę cię nosił na rękach. - powiedział Rocky.
- Hmm.. wystarczy 1000 dolarów. - uśmiechnął się.
- Coo ?
- Porada płatna !
- Ejj ! Nie taka była umowa !
- Haha.. no przecież żartuję. - zaczął się śmiać.
- Wiem przecież. A jeżeli nawet to i tak byś nie dostał tego tysiąca.
- Dlaczego ?
- Bo nie mam.
- Byś wziął kredyt i by było.
- Taaa.. już lecę.
- Więc jakbyś chciał się jeszcze czegoś więcej dowiedzieć, to pooglądaj komedie romantyczne. - radził.
- A co ja jestem.. Ross ?
- Haha.. możesz się na chwilę zamienić w Rossa.
- Hmm.. raczej nie skorzystam.
- Jak tam chcesz.

W końcu doszli do domu Johsonów (tak mieli nazwisko Jake i Julia) . W całym domu było ciemno. Weszli do środka.  Nagle usłyszeli szczekanie jakiegoś psa. Ryland na początku się przeraził. Zwykle bał się groźnych zwierząt. Szczekanie stawało się coraz głośniejsze. Nagle z pokoju przybiega mały piesek, york. Wszyscy zaczęli się śmiać, bo sądzili, że to jest jakiś wielki pies.
- Oo..Co tak szczekasz, co ? - mówiła Rydel do cieszącego się pieska. - Jak się nazywasz ?
- Sally. - odpowiedział Jake, bo przecież wiadomo, że suczka nie odpowie.
- Oo.. Sally ! Piękna suczka z ciebie. - york zaczął drapać swoimi łapkami Rydel.
- Chyba chce, abyś wzięła ją na ręce. - podpowiedział Jake.
- Oo.. No dobrze. - blondynka podniosła psa i przytuliła. Sally to się spodobało, że aż polizała ją w polik.
- Chyba ciebie polubiła. - uśmiechnął się.
- Też ciebie lubię, Sally.
- Teraz daj mi ją - powiedział Ross do siostry.
- Czekaj.. już.. - jeszcze raz przytuliła Sally i podała go bratu.
- Dziękuję siostro. - blondynowi od razu się spodobała ta suczka. Sally także polizała blondyna w policzek.
- Nikogo nie ma w domu ? - spytał Ratliff.
- Nie, my mieszkamy sami. To znaczy z Sally. - odparł przystojniak.
- A rodzice ?
- Ehh.. to trochę skomplikowane. - zaczął podenerwowany - Matka nas zostawiła, gdy byliśmy mali.
- Ohh.. ale nam jest przykro.. przepraszam za co pytanie.
- Nie szkodzi. - uśmiechnął się Jake, po czym dodał - a nasz ojciec po rozstaniu ze swoją żoną zaczął pić, tak że sąd odebrał mu prawa rodzicielskie i cały czas mieszkaliśmy z ciocią, gdzie było strasznie. Ale gdy skończyłem 18 lat wyprowadziłem się i wziąłem Julię pod opiekę.
- A macie kontakt ze swoim ojcem ?
- Nie.
- Jesteś naprawdę dobrym bratem - powiedziała Julia.
- Wiem. - przytulił swoją siostrę.
- To na pocieszenie oddaje wam Sally - powiedział Ross i podał suczkę Julii. Dziewczyna wtuliła się w zwierzątko.
- Dzięki.
- To co porobimy ? - spytał Riker.
- Lubicie grać na Xboxie ?
- Phi.. pytanie.. Oczywiście, że tak. - odpowiedział Ratliff.
- To super. Chodźcie. - Jake zaprowadził przyjaciół do salonu, gdzie był Xbox i porozstawiane różne gry.- To jaką grę wybieracie ? - spytał.
- Czekaj.. musimy przejrzeć - Rocky od razu zaczął przeglądać gry. Wybierając jakąś grę taneczną powiedział - Too !
- Ok. - odpowiedział Jake i załączył.
- To kto chce się ze mną zmierzyć ? Hmm ? - zapytał pewien siebie Rocky.
- Jaa ! To będzie łatwe ! - powiedział Ross.
- Oh.. Czyżby ?
- Tak.
- Założę się, że się boisz.
- Nie, to nie jest strach. To raczej satyswakcja z przybytej wygranej.
- Jeszcze nie wygraleś.
- Ale wygram z tobą, bo jesteś ciotą.
- To ja wygram braciszku.
- Dla twojej wiadomości chcę tobie oznajmić, że już przegrałeś... braciszku. - wszyscy przyglądali się kłótni dwóch braci.
- Hah.. zobaczymy. Jake włącz nam to. - rozkazał.
- Dobrze.. poziom łatwy, średni czy trudny ? - spytał Jake.
- Będzie lepiej jak Rocky odpowie, żeby potem nie było, że mu wybrałem za trudny poziom. - powiedział złośliwie Ross.
- Oo.. dziękuję Ross.. Jake poprosimy poziom trudny
- To będzie ciekawie - powiedział Riker powstrzymując śmiech.
- Dobrze
Zaczęła się zacięta rywalizacja. Bracia musieli się odpowiednio poruszać, tak jak było na ekranie. To było bardzo ciężkie, lecz dawali sobie radę. Przecież są bardzo wysportowani i każdy ruch nie sprawiał im problemu. Muzyka ucichła. Wszyscy czekali na ostateczny wynik. Kto wygrał ? Kto przegrał ? Byli bardzo tego ciekawi. Nagle na ekranie pojawiło się : 1 player (Rocky) = 1119 punktów. Brunet już zaczął się cieszyć, że niby wygrał. Następnie pokazało się : 2 player (Ross) = 1120 punktów. Blondyn zaczął skakać z radości.
- Haa ! Mówiłem, że jestem lepszy ! - krzyczał.
- O jeden punkt to się nie liczy ! - wykłócał się brunet.
- Liczy się, liczy.. frajerze.
- To nie jest fair. Żądam rewanżu !
- Dobraa.. Jeżeli znowu chcesz być zjechany przeze mnie..to jak tam chcesz. - mówił pewien siebie Ross.
- Teraz na pewno wygram. To była dopiero rozgrzewka.
Załączyli kolejną piosenkę. Była bardzo szybka., lecz świetnie dawali sobie radę. Po wyciszeniu muzyki, bracia byli już spoceni i tylko czekali na wynik i następnie na ekranie pojawiło się : 1 player = 1120 punktów.
- Ha ! Widzisz ! - powiedział Rocky.
Następnie pokazało się : 2 player = 1120 punktów. Nikt się nie spodziewał remisu. Bracia stanęli naprzeciwko siebie i nie dowierzali.
- Coo ? Remis ? - mówił spocony Ross.
- Ehh..To jak Ross.. dogrywka ? Ale ostatnia, bo już mam dość.
- Tak.. ostatnia.
Znowu włączono grę. Oczywiście poziom taki jaki wybrał Rocky, czyli trudny. Muzyka była bardzo szybka. Lecz chłopacy nie dawali za wygraną, walczyli do końca. Po piosence nastała cisza, każdy wypatrywał jaki będzie ostateczny wynik. Na ekranie pokazało się : 1 player = 1120 punktów a następnie : 2 player = 1119 punktów.
- Haa ! Nareszcie wygrałem ! - cieszył się Rocky.
- Taa ! Podajcie mi ręcznik ! - wołał Ross, z którego leciał pot. Julia szybko załatwiła dwa ręczniki i podała go spoconym chłopakom. Bracia wytarli się. Lecz mieli całe koszulki mokre.
- To ja wam może użyczę koszulki, co ? - spytał Jake.
- Nie, nie.. zdejmiemy je. - oznajmił ze spokojem Rocky. Bracia zdjęli koszulki. Julia aż się uśmiechnęła po zobaczeniu klat Lynchów.
Następnie wszyscy usiedli przy stoliku.
- To ja wam może zrobię coś do picia i jedzenia - powiedział Jake - Julio pomożesz mi ? - spytal siostry, która była wpatrzona w dwóch rozebranych chłopaków. Dziewczyna milczała. - Julia ! - krzyknął.
- Tak ? - ocknęła się.
- Chodź mi pomóc !
- Już - poszła wraz bratem do kuchni.
- Ross, Rocky ubierzcie się - mówiła Rydel do braci.
- Dlaczego ? - spytał Ross.
- Bo Julia nie może się skupić.
- Haha.. - śmiał się Rocky.
- Dobra ja ubiorę - powiedział Ross. - A ty Rocky ?
- Nie.. ja jednak tak zostanę. - mówił z uśmieszkiem na twarzy.
- Rockyyy ?! - krzyknęła siostra.
- No co ?
- Ubierz !
- Oj.. to dobra. - powiedział, po czym ubrał jeszcze wilgotną koszulkę.
Do pokoju przyszło rodzeństwo. Przynieśli coś do picia i do jedzenia. Przyjaciele miło spędzali ze sobą czas. Ross cały czas trzymał Sally na kolanach, tak, że w końcu suczka zasnęła.
- Dlaczego usypałeś Sally ? Ona musi wyjść na spacer. - powiedział Jake do Rossa.
- Ojj, niech śpi. - odparł blondyn.
- Nie, no.. ona ma reguralne godziny wychodzenia.
- Ehh.. no przepraszam, nie wiedziałem.
- Już dobrze, można ją obudzić.
- Ja to zrobię - powiedział Ross i zabrał się za budzenie pieska - Sally.. Sally - szturał suczkę - no obudź się.. - pies nie odpowiadał, po prostu chciała spać - Sally, a czy chcesz iść na spacer ? - zapytał, a york od razu się zerwał i stanął pod drzwiami, wszyscy zaczęli się śmiać.
- Haha.. ona jest cudowna. - powiedziała Rydel.
- Wiem, to kto idzie jeszcze ze mną ? - spytał Jake.
- Gdzie ? - zapytał Ryland.
- Na spacer.
- Oo.. to ja idę - wyrwała się blondynka.
- Ok.
Rydel i Jake poszli z Sally na spacer, a reszta została w domu. Blondynka będąc sam na sam z Jake'iem chciała poruszyć temat, czy Jake ma kogoś. Lecz nie wiedziała, jak ma zacząć ten temat. Długo układała sobie w głowie to pytanie.. jak je zadać, aby to nie zabrzmiało dziwnie.
- Jake.. - zaczęła.
- Tak ?
- Nie chcę abyś coś złego o mnie pomyślał, ale mam do ciebie pytanie.. w końcu jesteśmy przyjaciółmi, co nie ? - uśmiechnęła się.
- Heh.. no jakie jest to pytanie ?
- Tylko nie pomysł o mnie źle, czy coś. - powiedziała.
- Dobrze, obiecuję.
- Więc.. noo.. yy.. czy masz dziewczynę ?


Heeej ! :D
Rozdział, tak jak zawsze, nudny.. Ehh.. czasami brak weny. I nawet ten rozdział wyszedł mi za długi, ale pewnie przez te święta nie macie co robić. ^^
Tak wiem, trochę jestem teraz wredna. Czy Jake ma dziewczynę, czy nie ? To dowiecie się w następnym rozdziale ^^ Też was kocham !
Dziękuję za poprzednie komentarze.. ale naprawdę piszcie szczerze, co sądzicie.. Czy powinnam zakończyć tę powieść ?
Przepraszam, że nie dałam życzeń na święta.. ale nie miałam kiedy, te przygotowania i w ogóle. :/

Oczywiście pamiętamy, że 29 grudnia (sobota) Ross Lynch ma urodziny.. jeszcze dam specjalną notkę ze zdjęciami i gifami z nim. :)

Zachęcam do komentowania. ! :)


Family <3



piątek, 21 grudnia 2012

5. Zmiana planów.

- Tak, raczej tak. - odpowiedział - Nie mam nic do roboty.
- Ooo.. to super ! To co powiesz na kino ? Yyy.. no wiesz z nami.. wszystkimi. - zaproponowała.
- Oo.. no pewnie ! Super pomysł... Chociaż to nie jest dziwne, że się z wami spotykam codziennie ?
- Nie, nie jest dziwne. - powiedziała - A co nie masz ochoty wychodzić z nami ? Wiem, że moi bracia są bardzo dziwni, głupi, niemyślący i mogłabym tutaj wymieniać dużo. Ale jesteśmy aż tak straszni ? Nie lubisz już nas ? - zasmuciła się.
- Nie, nie o to chodzi. Ja was uwielbiam. Tylko wiesz.. jestem w szoku. Pewnie każdy zespół, który by napotkał swojego fana, by dał mu tylko autograf i że tak powiem "do widzenia".
- My tacy nie jesteśmy. Nie wywyższamy się. Bo co ? Bo jesteśmy trochę bardziej znani niż inni, to mamy ich nie szanować ? Traktować jak jakieś śmiecie ? Nie ! My kochamy swoich fanów i jesteśmy gotowi zrobić dla nich wszystko. To właśnie dzięki wam staliśmy się sławni.
- To jest bardzo miłe, dzięki.
- To my dziękujemy, za to, że w nas wierzysz i nas słuchasz...No dobrze.. wiesz.. Co prawda z tobą jest trochę inaczej. Z tym, że do ciebie dzwonimy i się z tobą spotykamy. Pewnie byśmy tak robili z każdym fanem, tylko że to jest nie za bardzo możliwe, bo jest ich kilkadziesiąt tysięcy.. Ehh.. Tak naprawdę nie wiem czemu z tobą tak jest, po prostu jesteś fajny i lubimy z tobą spędzać czas, no i oczywiście z Julią też.
- Dziękuję wam.
- Nie ma za co. Więc, jak.. przyjdziesz po nas o 18 ?
- Tak, tak będę. A moge wziąć ze sobą Julię ?
- No pewnie.
- To świetnie. - ucieszył się - To do zobaczenia !
- Paa. - rozłączyła się.

W domu Jake'a. Była godzina 16. Julia dopiero co wróciła od koleżanki.
- Witaj braciszku - przywitała się, zauważając Jake'a siedzącego na kanapie w salonie.
- Cześć. Mam nadzieje, że masz wolny wieczór.
- Yy.. nie wiem, chyba tak. A co ?
- Nie uwieżysz.. dzisiaj znowu spotykamy się z R5 !
- Oo serio ? Super ! Kocham ich ! Są zwariowani, czasami trochę dziwni, głupi, niemyślący.. i mogłabym tutaj dużo wymieniać.. Ale i tak ich kocham. - zaśmiała się.
- Haha. Za dwie godziny mamy być pod ich domem.
- Oo ! Fajnie ! A gdzie idziemy ?
- Do kina ! - odpowiedział Jake
- Znowu jakiś film ? - zapytała.
- Tak.
- To świetnie, ale może oni tym razem do nas by przyszli, co ? - zaproponowała siostra.
- Hmm.. Mam pomysł. Na początku pójdziemy do kina z nimi i później oczywiście jak będą mieli czas, to zaprowadzimy ich do nas. Co ty na to ?
- Taak ! Super !
- To świetnie ! Dobrze, idziemy się przygotować w razie co, na ich przyjście. Trzeba posprzątać. - powiedział do siostry. Rodzeństwo wzięło się za sprzątanie domu.

W tym czasie w domu Lynchów. Ross i Riker jeszcze nie wrócili z planu serialu. Rydel trochę była podenerwowana, bo chciała aby oni też szli do kina. Była godzina 17, a ich nadal nie było.
- No cóż pójdziemy bez nich. - powiedziała siostra do Rockiego, Rylanda i Ratliffa.
- Ehh.. no niestety. - westchnął Ryland.
- A ja tam się cieszę, że ich nie ma - zaskoczył wszystkich Rocky - bo bynajmniej będzie więcej popcornu dla mnie. - zaśmiał się.
- Haha.. no tak, Ross i Riker najwięcej jedzą. - powiedziała sarkazmem blondynka. Rocky uśmiechnął się.
- No a nie ? - zapytał.
- Nie. To ty z Ratliffem jecie najwięcej.
- Coo jaa ? - zdziwił się Ratliff.
- Tak, ty i Rocky.
- To nieprawda ! - oburzył się Rocky.
- Prawda ! Ja zawsze mówię prawdę.
- Ale tutaj się mylisz.
- Nie ! Ja nigdy się nie mylę ! No przykro mi to mówić.. ale taka prawda, ty z Ratliffem.najwięcej zjadacie. Na przykład kiedyś pamiętam, gdy byłam tylko z wami w domu, to była zamówiona duża pizza.. wszyscy byliśmy bardzo głodni, czekaliśmy na tą pizzę. Gdy w końcu przyszła do naszego domu ta upragniona, duża pizza. Położyliśmy ją na stole w salonie, poszłam po nóż do kuchni, a gdy wróciłam pół było już zjedzone. A za 5 minut już jej nie było i to przez was.
- No dobrze, to był jeden wypadek. - usprawiedliwiał się Ratliff.
- Nie jeden, mogłabym tutaj dużo wymieniać.. tylko nie wiem, czy by mi dnia starczyło na to opowiadanie.
- Haha.. bardzo śmieszne - oburzył się brat.
- Yhh.. no wiesz, wtenczas, gdy zjedliście mi prawie całą pizze, to też nie było to dla mnie śmieszne.
- A dla nas to było śmieszne ! - powiedział Ratliff i przybił piątkę z Rockym.
- Haha ! O tak ! Trzeba to zrobić jeszcze raz !
- Następnym razem będę pilnować tej pizzy. więc nie radzę próbować. No chyba, że tak zrobicie Rikerowi lub Rossowi. To wtenczas i dla mnie będzie to śmieszne.
- Mam plan ! - mówił Ratliff.
- Haha.. dobrze, to go trzymaj dla siebie na razie. - odparła blondynka.
- Ok.
- Dobra szykujemy się, za pół godziny przyjdzie Jake z Julią. - powiedziała siostra.
- Oo ! Znowu przyjdzie z Julią ? - zaciekawił się Rocky.
- Tak. A co ?
- Nie nic.. fajna jest.
- Jest wporządku.
- Tak, tak. - zamyślił się, patrząc w jeden punkt. Siostra to zauważyła i zaczęła machać rękami przed jego oczami.
- Haloo Rocky !
- Tak ?
- Co się tak zamyślił ?
- Nie nic. Nie ważne.
- Okeeej. To troche podejrzane. Co się dzieje ? - zatroszczyła się.
- Czy od razu musi się coś dziać ?
- Tak. Dobra jak nie chcesz, to nie mów. Ale wiedz, że gdy będziesz chciał się wygadać, to ja wysłucham.
- Dzięki siostra - przytulił ją - ale na razie nie mam potrzeby wygadania się.
- Dobrze, ale w razie co, przyjdź.
- Ok.
- Ej, ej ! Szykujemy się ! Nie zdążę ! - Rydel szybko pobiegła do swojego pokoju poszukać ciuchów. Chłopacy także zaczeli szukać odpowiednich ubrań.

Była już 18 godzina. Rydel jeszcze się malowała w łazience. A chłopacy czekali na nią już gotowi. Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Otwórzcie ! To pewnie Jake i Julia - krzyknęła Rydel z łazienki. Oni spojrzeli się na siebie. - No otwórzcie !
- Dobra ja pójdę - powiedział Ryland, po czym otworzył. Za drzwiami nie stali Jake i Julia, tylko Ross i Riker wrócili z planu. - No nareszcie jesteście ! - wpuścił braci.
- Jake czekaj, zaraz będę gotowa. - powiedziała nieświadoma kto przyszedł Rydel. Wyszła z łazienki i zobaczyła Rossa i Rikera - To wy ? Dopiero teraz ?
- Tak. - odpowiedział Riker. - Nie cieszysz się na nasz widok ? - zaśmiał się.
- Teraz akurat nie. Proszę powiedzcie, że jesteście zmęczeni i zostajecie w domu..
- A gdzie idziemy ? - spytał się Ross.
- Do kina.
- To nie jesteśmy zmęczeni.
- A może jednak jesteście ?
- Nie, a dlaczego nie chcesz abyśmy nie szli ? - spytał Riker. Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek.
- Dlatego. Ryland otworzysz ? - zwróciła się do brata.
- Co, kto to ? - zapytał Ross.
- Pewnie Jake i Julia. - odparła dziewczyna, Ryland otworzył drzwi i rzeczywiście stał tam Jake z Julią. - O cześć Jake i Julio ! Może wejdziecie jeszcze na sekundkę ? - zaproponowała.
- Cześć ! No pewnie, ale zaraz idziemy, co nie ? - spytał Jake.
- Yy. tak, tak. Tylko musze załatwić jedną sprawę z moimi braćmi.
- Co ze mną ? - zdziwił się Rocky.
- Nie z tobą. Musze porozmawiać z Rossem i Rikerem.. Ty się zajmij gośćmi !
- Oczywiście, że się zajmę - ucieszył się Rocky.
- To super. Ross i Riker chodźcie na chwilę do mojego pokoju. - złapała braci za ręce i zaprowadziła ich do pomieszczenia.
- Yy.. nie rozumiem o co ci chodzi. - mówił Riker.
- No właśnie, o co chodzi ? - spytał Ross.
- Chodzi o to żebyście zostali w domu.
- Dlaczego ?
- Bo zanim wy się przebierzecie i zjecie będzie już po 19.
- Nie możecie zaczekać ? - oburzył się Riker.
- Ja mogę tylko, że film nie bardzo.
- No to może zmieńmy plan i idźmy gdzieś indziej - zaproponował Riker.
- Nie wiem, co oni na to. Taka nagła zmiana planów.. Ehh.. no dobrze. To kto się ich zapyta ? - powiedziała siostra.
- Ja nie ! - odparł szybko Ross.
- Dobrze ja pójdę. - powiedział Riker.
- Ok.
W tym samym czasie Rocky zajął się gośćmi. Zaprowadził ich do kuchni. Zajrzał do lodówki.
- To kto chce piwo ? - spytal Rocky.
- Jaa ! - wyrwała się Julia.
- Haha.. nie, tobie nie dam. Jesteś jeszcze niepełnoletnia.
- Ale nie szkodzi, moi znajomi już piją.
- To niech piją, ale ty nie dostaniesz. - oznajmił brunet.
- Dlaczego ?
- Bo dbam o ciebie..a poza tym, potem mnie jeszcze posądzą o dawanie młodzieży alkoholu.
- Kto ciebie osądzi ? To bedzie taka nasza tajemnica.
- Nie wiem.. na przykład twój brat, Jake.
- Haha.. no właśnie. Dzięki Rocky, że tak dbasz o nią. - powiedział Jake.
- Wiesz..Czasem trzeba pomóc. - uśmiechnął się. Po czym podał otwarte piwo do Jake'a
- To nie jest fair. - oburzyła się Julia, krzyżując ręce.
- Życie ! - odpowiedział Jake, biorąc łyka.
- Julia, obiecuję, że gdy skończysz 18 lat, kupię ci piwo. - powiedział Lynch.
- Taak ? O dziękuję. - przytuliła Rockiego. - A wiesz, że to będzie za jakieś 3 miesiące ?
- Teraz już wiem.. Widzisz, chyba wytrzymasz te 3 miesiące bez alkoholu ?
- Tak, raczej tak.
- Świetnie ! To mamy taką umowę.
- Rocky ! Tylko za te 3 miesiące mi siostry nie upij. - powiedział Jake.
- Trochę można.
- Ale trochę.
- Dobrze, jest jeszcze dużo czasu.
Nagle do kuchni przychodzą Riker, Ross i Rydel.
- I jak, idziemy już ? - spytał Jake.
- No Riker, mów, mów. - wzróciła się siostra do Rikera.
- Więc Jake'u i Julio.. może zmieńmy plan i nie idźmy do tego kina dzisiaj ? - powiedział blondyn.
- Ok.- zgodził się.
- Serio ?
- Tak, to gdzie idziemy ?
- Nie wiem jeszcze. - odparł Riker.
- To może do nas do domu ? - wtrąciła się Julia.
- No właśnie, może chcecie nas odwiedzić ? - powiedział Jake.
- Możemy.
- To chodźcie, idziemy.
- Czekaj. Ja z Rossem musimy się przebrać, wziąć prysznic i coś zjeść.
- Ok. A was wcześniej w domu nie bylo.. że jesteście tacy nieogarnięci ?
- Byłem z bratem na planie serialu.
- Tak długo ? - zdziwił się Jake.
- Spóźniliśmy się przez Rossa ! Więc wszyscy musieli zostać dłużej i nagrywać odcinek.
- Oj tam, oj tam. - powiedział blondyn. - Nie mogłem iść do pracy na głodno.
- Haha. Rozumiem cię. Ale ciebie nie wywalą z pracy, za to ? - spytał Jake.
- Nie wywalą. Jestem im bardzo potrzebny.
- Do czego ?
- Do serialu. Nie mogą przerwać w środku sezonu. Za dużo by stracili.
- No masz rację.
- Oczywiście, że mam - uśmiechnął się - Dobra my idziemy się ogarniać.
- Dobrze.

Bracia poszli się umyć i przebrać. W tym czasie rodzeństwo i Ratliff zaprowadzili gości do pomieszczenia z intrumentami.
- To co, może chcesz zagrać na gitarze, Jake ? - zaproponowała Rydel.
- No jeżeli mogę.
- Możesz.. proszę weź gitarę Rikera - podała mu gitarę, chłopak trzymał ją i nic nie mówił. Zachowywał się jakby pierwszy raz trzymał gitarę w ręku - No dalej, przecież umiesz grać.
- Tak, wiem - zaczął coś brzdąkać na niej.
- No Julio, a ty umiesz grać na gitarze, bo jak tak, to weź gitarę Rossa.
- Nie umiem grać na gitarze.
- Ale umiesz śpiewać - powiedział Jake do siostry.
- Oo.. Serio ? To super. - ucieszyła się Rydel.
- No trochę umiem.. - powiedziała nieśmiało dziewczyna.
- Trochę ? - zdziwił się Jake - Proszę cię. śpiewasz ładnie.
- Tak, trochę.
- No to pokaż co potrafisz - zachęcała Rydel nieśmiałą Julię.
- Dobrze. - Julia zaczęła śpiewać "Crazy 4 U". Wszyscy się wsuchiwali i byli zachwyceni. Do śpiewu dziewczyny, Ratliff zaczął dawać jej bit, na perkusji. Dziewczyna nie przestawała śpiewać, później dołączył się Rocky z gitarą. A następnie Jake także z gitarą.. Rikera. A na końcu Rydel z keybordem. Wykonanie było naprawdę super. Nagle do pomieszczenia wchodzą Ross i Riker już przebrani. Julia momentaline przestała śpiewac.
- Dlaczego przerwałaś ? - spytał Ross.
- Nie wiem. Tak jakoś. - odpowiedziała zestresowana.
- Było ładnie, naprawdę ładnie. - powiedział blondyn, po czym przybił z nią piątkę.
- Dzięki.
- Nie ma za co.
- No Julia, to było niezłe. Pięknie śpiewasz. - wtrącił się Rocky.
- Dziękuję.
- Dobrze, ale idziemy już ? - spytała Rydel. - Jesteście już gotowi ?
- Tak ! Możemy iść ! - powiedział Riker.




Heeej ! :)
Dodałam 5 rozdział już !! Cieszycie się ? Mam nadzieje, że rozdział Wam się spodobał. :) Ogólnie podoba mi się takie pisanie opowiadania. Co rozdział się myśli nad dalszym losem bohaterów. ^^

Dziękuję wszystkim za miłe komentarze. Cieszę się, że Wam się to podoba, to całe opowiadanie. Kolejny rozdział nie wiem kiedy dodam, ale postaram się w miarę szybko. Chociaż wiadomo teraz będą święta i podczas nich będzie się odwiedzało rodzinę. Ale w wolnych chwilach postaram się napisać.

I proszę o szczere komentarze.  :)

Zapraszam także na nowego bloga mojej koleżanki Sylwi, która zaczyna pisać opowiadanie. Co prawda, nie jest o R5, ale moim zdaniem jest to bardzo ciekawe opowiadanie. Zachęcam !







niedziela, 16 grudnia 2012

4. Spóźnienie i naleśniki

Następnęgo ranka, Ross nie mógł się podnieść z łóżka. A musiał wstać, bo musiał iść na plan serialu. Dzisiaj mają nakręcić nowy odcinek "Austin i Ally". Blondyn nadal nie wstawał. Nagle do pokoju Rossa wpada Riker i następnie budzi brata.
- Ross ! Wstawaj ! - mówił, szturchając.
- No już, już. - podniósł się z łóżka cały zaspany.
- To jak idziemy ?
- Gdzie ?
- No na plan ?
- Ty idziesz ze mną ?
- Tak.. nie mam co robić dzisiaj... więc idziesz ?
- Tak, tak.. już. - powiedział Ross biorąc ubrania i następnie udał się do łazienki, aby się umyć.
Gdy był już ubrany, zszedł na dół udając się w stronę kuchni.. Riker czekał na niego już pod drzwiami, gotowy do wyjścia.
- Ejej.. a ty gdzie ? Spóźnimy się ! - powiedział Riker.
- No co.. na głodno nie będę szedł.
- No ale tak to się spóźnimy.
- Eee tam..to poczekają. Beze mnie nie mogą zacząć.
- Ohh.. Ross.. Laura będzie krzyczeć. - groził.
- Haha.. ee tam.. moja przyjaciółka trochę pokrzyczy, się obrazi i potem jej przejdzie.. nie pierwszy i nie ostatni raz.
- Haha.. no dobra jak tam chcesz... tylko potem, aby cię nie zwolnili.
- Pff.. mnie ?.. Haha.. Proszę cię. Ja jestem im potrzebny.
- No w sumie tak. Gdyby ciebie wylali, to pewnie oni by musieli przerwać serial.
- Haha.. a wiadomo, że tego nie zrobią.
Ross zaczął sobie robić naleśniki.
- Też chcesz ? - spytał Rikera, jednoczeście przygotowywując śniadanie.
- Nie, nie.. dzięki. A tak w ogóle, kiedy nauczyłeś się gotować ?
- Mama mnie nauczyła.
- Hah.. to dlaczego mnie nie nauczy ?
- Bo wie, że jesteś ciotą i spalisz jej cały dom.
- Ejj ! Wcale nie ! Tak ci mówiła ?
- Hahaha.. nie. Sam doszłem do tego wniosku ! - uśmiechnął się.
- Haha.. bardzo śmieszne - mówił ironicznie.
Wreszcie Ross zrobił sobie naleśniki. Riker patrzył jak on je.
- Powiedz mi.. dlaczego idziesz ze mną ?
- A co robię jakiś problem ? Z kimś się spotykasz ?
- Hah.. z kim ?
- Nie wiem.. może z Laurą ?
- Ejj.. ty też tak uważasz, tak jak wszystkie fanki serialu ? Że ja i Laura ? - oburzył się.
- No wiesz.. lubisz ją.
- No tak lubię ją.. ale ja już z nią ustaliłem, jesteśmy jak przyjaciele.. nawet jak rodzeńtwo, ale nie jako para.
- No dobrze, dobrze. Dlaczego tak się bulwersujesz ?
- Bo wszyscy nas łączą.. To jest dziwne. Bo to tylko moja przyjaciółka. I niech tak pozostanie.
- Ok.
- A wracając do tematu to dlaczego chcesz iść ?
- Nie wiem.. obudziłem się wcześniej i pomyślałem, że nie mam nic ciekawego do roboty, więc pójdę z tobą. Może tam na planie przyjdzie mi jakiś pomysł na kolejną piosenkę.
- Dobrze.
Ross skończył jeść naleśniki. Wziął potrzebne rzeczy i pojechał samochem wraz z Rikerem. W czasie jazdy do Rossa kilka razy dzwonił telefon, lecz stwierdził, że nie odbierze, bo pewnie to Calum czy Laura z pytaniem gdzie on jest. Dojechał na parking. Tam stała już rozzłoszczona Laura. Wysiadł z samochodu i podszedł do dziewczyny.
- Hej Laura ! I jak tam ? - spytał sądząc, że nie dostanie mu się za spóźnienie, dziewczyna milczała - Wiesz, że ładnie dziś wygladasz ?
- Ross !
- Słucham ?
- Dzwoniłam.
- Serio ? Nie słyszałem - skłamał.
- Kłamiesz !
- Coo ?! Mówię prawdę.
- Nie, nie mówisz.
- A właśnie, że mówię.
- A właśnie, że nie.
- Tak.
- Nie.
- Po czym niby to stwierdzasz ? Nie masz dowodów. - chłopak rozłożył ręce.
- Po twoich oczach.. ty nie umiesz kłamać.
- Na początku Rydel, teraz ty ? Ja nie wiem, co wy widzicie w tych moich oczach.
- Nie wiem, ale to widać. - powiedziała brunetka, do kłócących się przyjaciół podszedł Riker.
- Cześć Laura.
- Hej.. więc Riker.. powiedz, czy podczas jazdy słyszałeś dzwoniący telefon Rossa ?- spytała, Ross spojrzał na brata. Lecz Riker chciał mu dopiec i powiedział prawdę.
- Tak. Słyszałem.
- Frajer ! - powiedział Ross do blondyna.
- Oh, Ross, Ross.. przecież ja wiedziałam jaka jest prawda, ale dzięki Riker za potwierdzenie.
- Spoko.
- Ciebie to można zabić - mówił do brata.
- Oj, nie gniewaj się mój mały braciszku.
- Ej ej ! Nie jestem aż taki mały.
- Dla mnie zawsze będziesz
- Dobra, nie chcę się wtrącać - przerwała Laura - ale Ross czas na kręcenie odcinku. Przez ciebie dzisiaj wszyscy będziemy musieli siedzieć dłużej.
- Wybacz
- Nie wybaczę
- Dobra tak chcesz pogrywać siostro..
- Dobra Ross, skończ. Idziemy.
Laura i Ross poszli do reżysera i zaczęło się kręcenie odcinka. Riker usiadł z boku, wziął kartkę i pisał. Wena mu wróciła patrząc na nowy odcinek.

W tym samym czasie w domu Lynchów. Rydel wstała, następnie umyła się i ubrała. Później poszła do kuchni, tam była Stormie.
- Dzień dobry. - przywitała się mama.
- Dobry, dobry. Mam nadzieję, że taki będzie - uśmiechnęła się.
- Oo.. a coś dzisiaj planujesz ?
- Tak, tylko nie wiadomo czy to mi wyjdzie.
- A co ?
- Spotkać się z Jake'em.
- No to super.
- Tak, tylko w sumie nadal nie wiem czy jest zajęty czy nie.
- A wczoraj się go nie spytałaś ?
- Nie.
- Dlaczego ?
- Aa, długa historia.
- Dobrze. Co zrobić ci na śniadanie ? - spytała swoją córkę.
- Nie wiem, może naleśniki.. jakbyś mogła ?
- Haha. Dobrze. Ale wy lubicie te naleśniki.
- Co to znaczy ?
- Ross dzisiaj sobie sam zrobił rano.
- Tak ? On umie gotować ?
- Tak, nauczyłam go.
- Aa.. ok. A gdzie on jest ?
- Na planie.
- Sam wstał, czy go obudziłaś ?
- Riker go obudził.
- Riker ?
- Tak, a nawet pojechał z nim.
- Dziwne, ale ok.
Do kuchni przyszedł Ryland.
- Dzień dobry wszystkim ! - powiedział.
- Dzień dobry.
- Co chcesz na śniadanie ? - zapytała Stormie.
- Hmm. naleśniki.
- Ty też ? - spytała.
- Tak, a kto jeszcze chce ?
- Rydel, a wcześniej Ross sobie robił.
- Haha, no bo są smaczne, nie siostra ? - zwrócił się do Rydel.
- Tak, bardzo.
Do kuchni przyszedł Rocky, jeszcze w piżamie.
- Dzień dobry wszystkim - przywitał się.
- Dzień dobry, a ty idź się ubierz ! - powiedziała mama.
- Zaraz, zaraz. A mam prośbę, zrobisz mi śniadanie ?
- Dobrze, a co chcesz ?
- Naleśniki.
- Hahaha - Ryland i Rydel zaczeli się śmiac.
- No co ? - brunet nie wiedział o co chodzi.
- Wszyscy lubią naleśniki. - powiedziała mama.
- To znaczy, kto ?
- No twoja siostra i dwóch braci.
- No bo Lynchowie najbardziej lubią naleśniki.
- Oo tak - odparł Ryland.
- Dobrze zrobię wam wszystkim ! - powiedziała Stormie i wzięła się do roboty.
Do domu przyszedł Ratliff.
- Dzień dobry ! - powiedział. - widzę, że cała rodzina w komplecie, no oprócz Rikera i Rossa. Jedliście już ? Bo jestem bardzo głodny.
- Dzień dobry ! Nie, jeszcze nie jedli. Zrobię ci ! A co chcesz ?
- Hmm - myśli i po chwili mówi - mam ochotę na naleśniki.
- Hahaha - wszyscy zaczęli się śmiać.
- O co chodzi ? Coś źle powiedziałem ?
- Haha.. nie - powiedział Rocky - widać że dostajesz geny Lynchów.
- Hah.. Ale o co chodzi ?
- Wszyscy dzisiaj chcą naleśniki, i ty też.
- Aa.. haha.. no wiesz. Za dużo czasu z wami spędzam.
- No i dobrze.
- Hmm.. czy ja wiem ?
- Dobrze, dobrze - wtrąciła się Rydel.
- To co dzisiaj robimy ? - spytał Ryland.
- Na początku zjemy te naleśniki, następnie trochę przećwiczymy piosenki.. bez Rossa i Rikera, no chyba że to tego czasu wrócą, a później to może zadzwonimy do Jake'a - zaproponowała siostra.
- Znowu do niego ? - spytał Ryland.
- Tak. On jest fajny.
- No taki sobie, może być.
- Dobrze, więc później do niego zadzwonimy.
- Ok.
Rydel, Rocky, Ryland i Ratliff zjedli naleśniki. Po czym przećwiczyli parę swoich piosenek. Niestety do tego czasu Ross i Riker nie wrócili. Nadal byli na planie serialu. Pewnie przez to spóźnienie Rossa, wszyscy musieli siedzieć dłużej.

Po przećwiczeniu utworów Rydel wzięła telefon i wpisała numer Jake'a. Lecz nie nacisnęła zielonej słuchawki, zastanawiała się czy powinna. Czy powinna teraz czy poczekać kilka dni. Po chwili zastanowienia jednak nacisnęła zieloną słuchawkę. Chłopak odebrał.
- O cześć Jake !
- Hej.
- I jak tam ?
- A wszystko dobrze. A co u ciebie ?
- Dobrze. To masz dzisiaj wolny wieczór ?




Heej ! :)
Jest 4 rozdział ! Trochę nudny..wiem przepraszam. Ostatnio u mnie ciężko jest z weną. Czasami się pokazują nowe pomysły, a szczególnie ukazują się na lekcji, w szkole. A później po lekcji już wszystko zapominam. :/

Hmm.. Proszę o komentarze ! Szczere. Jak Wam się coś nie podoba, to też. ;)

      Hahaha !


czwartek, 13 grudnia 2012

3. Dziewczyna czy siostra ?

Julii zdawało się, że ich widzi, lecz to nie byli oni. Była dwudziesta dziesięć.
- Ehh.. no niestety.. olali mnie, muszę to przyznać.. - mówił smutno chłopak.
- No, wiem.
Nagle zadzwonił telefon Jake'a. Szybko spojrzał na ekran telefonu, wyświetił się jakiś numer. Nacisnął zieloną słuchawkę.
- Haloo ?
- Halo.. Jake ? - powiedział jakiś męski głos.
- Tak, a kto mówi ?
- To ja Ross.
- Ross ?! Gdzie wy jesteście ?
- Yy.. no wiem, że jesteśmy mocno spóźnieni, ale to nie moja wina ! - usprawiedliwiał się blondyn - yy.. czekaj, Rydel chce z tobą pogadać. - Ross podaje słuchawkę siostrze.
- No ja ci dam "nie moja wina" - zwróciła się do Rossa - więc Jake, chcę ciebie bardzo przeprosić, że na nas tyle czekasz, ale ktoś tu chyba rozwalił samochód.
- A co się stało z samochodem ?
- No nie wiem, już wszyscy byliśmy gotowi do wyjścia, wsiedliśmy w samochód i nie chciał nam odpalić.. no i nadal nie chce.. ughh.. a to wszystko przez moich kochanych braci - mówiła ironicznie.
- Aha.. a co oni takiego robili ?
- Nie wiem, przecież to ich samochód.. nie znam się na takich rzeczach... oni powinni o niego dbać.
- No racja.. Więc dzisiaj raczej się nie spotkamy ? - zapytał.
- Nie no nie wiem teraz już no.. hmm.. albo mam pomysł.
- Noo dajesz.
- Może chcesz do nas przyjść ? Do domu ?
- No mogę. - ucieszył się chłopak - ale co będziemy robić ?
- No nie wiem, mam dużo pomysłów... To co przyjdziesz ?
- No ok.
- Dobra, ja musze kończyć.. to adres wyślę ci sms'em. - rozłączyła się.
Do Jake'a podchodzi Julia.
- Kto to dzwonił ? Ross ?
- Tak.. to znaczy przez chwilę z nim gadałem, potem rozmawiałem z Rydel.
- I jak ? Co się stało ? Dlaczego ich nie ma ?
- Samochód im się zepsół.
- Ojj.. ale już jadą ? Tak ? Zaraz tu będą ?
- Nie.. coś o wiele fajniejszego.. idziemy do ich domu - powiedział Jake, nagle przyszedł sms.
- Jak to, do ich domu ?
- No normalnie, patrz - chłopak pokazuje Juli sms od Rydel z adresem.
- Ojejej ! Idziemy do domu Lynchów. - zachwyciła się - jak moje koleżanki się o tym dowiedzą to..
- Nie ! - przerwał siostrze - nikt nie może o tym wiedzieć.
- Dlaczego ?
- No oni nam zaufali.. nikt nie może poznać ich adresu.
- No dobrze, dobrze. rozumiem. - odparła siostra.
- Dobra idziemy !
- Hah.. no chcę ich wreszcie zobaczyć.

Rodzeństwo zaczęło iść w strone wskazanego adresu. W tym samym czasie w garażu Lynchów. Cały zespół zgromadził się koło zepsutego samochodu. Ross leżał pod samochodem i grzebał, próbując coś naprawić.
- Dlaczego zrzuciłaś całą winę na nas ? - spytał Riker.
- Bo to wasz samochód. - odparła siostra.
- No tak ale skąd mieliśmy wiedzieć, że się rozwali ? - spytał Ratliff.
- No właśnie ! - krzyknął Ross leżąc pod samochodem.
- Nie wiem, ja się na tym nie znam... dobra nie warto się kłócić..
- Taa.. to już nie istotne, najważniejsze, że Jake zaraz do nas przyjdzie. - powiedział Ryland.
- Mam nadzieję, że można mu zaufać i nikomu nie powie naszego adresu - powiedział Riker.
- Ja mu ufam. - odparła siostra.
- Po jednym spotkaniu ? - zapytał.
- Tak.. uwierz mi.. znam się na ludziach. Wystarczy spojrzeć komuś głęboko w oczy i już zna się człowieka.. można stwierdzić czy kłamie, czy mówi prawdę.
- Hah.. serio ?
- Tak... ćwiczyłam na Rossie.
- Ej ! Ej ! Co to znaczy ? - krzyknął Ross.
- Dokładnie wiem kiedy kłamiesz.
- Czyżby ? - blondyn wstał i podszedł do siostry, spojrzał się w jej oczy - No to zadaj mi jakieś pytanie.
- Dobraa.. więc.. - zaczeła myśleć, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. - To pewnie Jake ! Idę otworzyć. - Rydel szybko podbiegła do drzwi i je otworzyła.
- Cześć Jake ! - krzyknęła, po czym zauważyła dziewczynę stojącą obok chłopaka. "Pewnie to jest jego dziewczyna " pomyślała. - A to kto ? - zapytala.
- Hej Rydel ! Poznaj.. to jest Julia. - dziewczyny podały sobie ręce.
- Nie moge w to uwierzyć.. jesteś prawdziwą Rydel ?
- Yyy.. o ile mi się zdaje to tak. - odpowiedziała.
- Widzisz Julia miałem rację - powiedział do siostry.
- Wiesz co, po prostu kocham cię. - przytuliła brata.
- To może wejdźcie do środka - zaproponowała blondynka. Rodzeństwo weszło do domu. Do przywitań dołaczyła także reszta Lynchów oraz Ratliff.

Riker, Rocky, Ratliff i Ryland oprowadzali gości po domu. Rydel i Ross rozmawiali w kuchni. Blondynka przygotowywała przekąski. Nasypując chipsy zamyśliła się i zaczeło się wszystko wysypywać.
- Ej..co się stało ? Co taka smutna ? - zatroszczył się Ross. Blondynka się otrząsnęła.
- Ehh.. nic
- No przecież widzę.
- No bo.. sądziłam, że on nie ma dziewczyny.. a tutaj przyszła jakaś Julia. - dziewczynie zaczęły płynąć łzy z oczu.
- Ej.. tylko nie płacz.. a skąd wiesz, że to jego dziewczyna ? Może to jest koleżanka. - pocieszał brat.
- Na pewno nie koleżanka.. przecież ona powiedziała mu że go kocha.. na wejściu, gdy się ucieszyła, że mnie zobaczyła. - mówiła ocierając łzy.
- No wlaśnie ze szczęścia.. gdy jest się szcześliwym, wszystko jest się w stanie powiedzieć.. nieświadomie.. albo po prostu to jest jego siostra.
- No nie wiem..
- Uwierz mi.. mówię prawdę.
- Taa.
- To się go zapytasz ?
- Nie ma mowy ! Nie zrobię z siebie idiotki.
- Dobra zróbmy tak.. ja zagadam do Julii potem, i się dowiem kim ona dla niego jest.. okej ? Zrobimy tak ?
- Ehh.. Ross nie musisz tego robić dla mnie.
- Muszę, jestem twoim bratem.
- Dziękuję ci - przytuliła Rossa.
- Spoko.

Później wszyscy razem usiedli w pokoju gościnnym. Bardzo dobrze się dogadywali. Rozmawiali ze sobą tak jakby byli bardzo dobrymi przyjaciółmi, jakby znali się od kilku lat. Następnie Ryland wpadł na pomysł, aby pooglądać jakiś film.
- Co to może jakiś horror ? - zaproponował Rocky.
- Oo ja lubię horrory. - powiedziała Julia.
- A ja nie.. - odparł Ross.
- Ojj.. no tak braciszku.. ehh.. no nie wiem.. to może coś zapropononuj.. - powiedział Rocky.
- Może jakiś film katastroficzny ? Co ?
- Hmm.. no nie wiem. a jaki ? - zapytał Ryland.
- Noo może w związku z tym, że się wbliża 21 grudzień.. to może film 2012 ?
- Oo super ! - powiedział Jake.
Wszyscy się zgodzili. Film trwał aż 3 godziny, oczywiście z małymi przerwami na toaletę lub na dokupywanie chipsów. Gdy film się skończył była już godzina dwunasta w nocy.
- Ehh.. dobra to my zaraz lecimy. - powiedział Jake.
- Yy.. no zaraz - odparł Ross przypominając sobie o tym co obiecał Rydel, a następnie zwrócił się do Julii - Julio.. możesz mi pomóc w kuchni ?
- Tak oczywiście. - odparla. Ross zaprowadził ją do kuchni.
- Więc ja będę zmywał naczynia, a ty będziesz wycierała je, dobrze ?
- No pewnie.
- Przepraszam, że cię tak wykorzystuję.
- Nie nic nie szkodzi.. trochę się zasiedzieliśmy.
- Nie nie, dobrze, że przyszliście.
- Mam nadzieję, że nie jesteście źli na Jake'a za to, że mnie tutaj zabrał. Ja go o to poprosiłam.
- Hah.. spokojnie.. dobrze, że przyszłaś... więc jak długo się znasz z Jake'iem ? - zapytał, jednocześnie zmywając naczynia
- Yy.. od urodzenia..
- Serio ? Czyli jak to się mówi od piaskownicy.
- Taa.. no coś w tym stylu.
- A jak daleko od siebie mieszkacie ?
- My mieszkamy razem, w jednym domu..
- Ale jak to możliwe.. ile masz lat ?
- Mam 17 lat.. no możliwe, bo Jake to mój brat.
- Aaaa..
- A co ty myślałeś.. że ja z nim.. to..
- Nie, nie.. nic takiego nie myślałem.
- No mam nadzieję.
- Haha.. to byłoby głupie, gdybym takie coś myślał. - bronił się.
- No trochę tak... - odparła, po czym wybuchła śmiechem.. - Haha.. ja i Jake.
- No właśnie.
Ross i Julia skończyli zmywać naczynia. Wrócili do pokoju, gdzie się znajdowali wszyscy. Ross spojrzał na Rydel uśmiechając się. Pomiędzy sobą dawali sobie znaki. Ale blondynka nie wiedziała już o co mu chodzi.
- Dobra my idziemy. - powiedział Jake.
- Noo dobrze.. ale zapraszamy ponownie. - odparł Riker.
- No dobrze.. tylko ja wam nie chce głowy zawracać nami.
- Nie zawracacie... dzwońcie kiedy tylko chcecie.
- No dobrze.. tylko abym znowu was nie obudził.
- Ee.. spokojnie, to był wyjątek.
- Dobrze, to my idziemy.
- Paaa ! - powiedzieli wszyscy.
Rodzeństwo wyszło. Riker, Rocky i Ryland poszli do swoich pokoi.  Rydel szybko podchodzi do Rossa.
- I jak ? Rozmawiałeś z nią ?
- Tak... wiem wszystko.
- Więc.. ?
- Ehh.. lepiej usiądź - zaczął poważnie Ross, blondynka nie wiedząc o co chodzi usiadła na krześle.
- Co ? Jest aż tak źle ?
- Ehh.. - wzdychnął - Jakby ci to powiedzieć ? - blondyn zrobił poważną minę, siostra już miała w myślach najgorsze.
- No mów !
- Więc.. Julia jest dla Jake'a.... siostrą - uśmiechnął się.
- Ooo ! Ross zabiję cie ! Czemu trzymałeś mnie w niepewności ?!
- Haha.. nawet nie wiesz jaką przerażoną minę miałaś.. Hahaha.
- Ross nie ładnie tak straszyć swoją jedyną siostrę ! Noo ale dziękuję ci, że się dowiedziałeś tego od Julii. - przytuliła brata.
- Nie ma za co.
- Teraz tylko trzeba się z nim jeszcze raz spotkać.
- Hah.. no to zadzwoń później do niego.
- No i tak zrobię. Dzięki brat. Na tobie można polegać.
- No wiem.
Następnie każdy rozszedł się do swojego pokoju. Szybko się umyli i poszli spać.


Heeej ! :)
Dodałam nowy rozdział. :) Mam nadzieję że Wam się spodobał. Piszcie komentarze.. szczere oczywiście. !




poniedziałek, 10 grudnia 2012

2. Ahh.. ta rodzina.

Jake przez całą noc nie mógł zasnąć. Cały czas nie dowierzał, co wydarzyło się tego dnia.  Rano przy śniadaniu z Julią, był cały zaspany.
- Jake ! Halo ? Żyjesz ? - siostra szturchnęła na pół żywego brata.
- Yyy..tak. żyję.
- Mhmm.. właśnie widzę. No więc dzisiaj zadzwonisz na ten numer co masz ? - zapytała zaciekawiona Julia.
- Tak.. tak tylko się ogarnę.
- Ok. Jestem ciekawa czy mówisz prawdę.. no wiesz z tym R5.
- Oczywiście, że mówię prawdę - odparł i poszedł się ubrać.

Była już godzina 12. Jake chodził cały podenerwowany z telefonem po domu.
- No zadzwoń w końcu ! - krzyknęła Julia
- A nie jest za wcześnie ? Może jeszcze śpią czy coś ?
- Proszę cię.. jest południe. Raczej o tej godzinie nikt nie śpi.
- No racja.. ok.. dzwonię - powiedział Jake, po czym wykręcił numer telefonu. - Nikt nie odbiera. - nagle z słuchace odzywa się zaspany głos dziewczyny.
- Halo ?
- Hej. Rydel ? Czy to ty ?
- Tak. A kto mówi ?
- Jake.
- Aaa.. Jake. no cześć ! - powiedziała - wiesz, że mnie obudziłeś ?
- Sorry.. ale jest przecież już 12.
- No tak, ale wczoraj z chłopakami do późna oglądaliśmy film..
- Aa..więc chciałbym się zapytać, czy Wy macie dzisiaj czas.. tak po południu ? Czy wieczorem ?
- Myślę, że wieczorem znajdziemy czas.
- Oo.. to świetnie.. więc co, o 20 w parku ? - zapytał.
- Dobrze. - rozłaczyła się.
Julia podchodzi do podekscytowanego brata.
- I jak ?
- Miałem rację. Nie przewidziało mi się wczoraj... Czaisz to.. właśnie rozmawiałem z Rydel.
- Ooo.. To super, braciszku.
- No i spotkam się z nimi dzisiaj o 20 w parku.
- Aa mogę iść z tobą ? Proooszę. - Julia zrobiła smutne oczka.
- Dobrze.. w końcu też uwielbiasz R5.
- Dziękuję, jesteś najwspanialszym bratem na świecie. - powiedziała i cmoknęła bruneta w policzek.
- Ojj.. wiem. - uśmiechnął się.
- No i jesteś bardzo skromny - zaśmiała się.
- Hah.. wiem.

W domu Lynchów. Wszędzie jeszcze pozasłaniane żaluzje. Wszyscy śpią oprócz Stormie, która już gotowała w kuchni, nagle do pomieszczenia wchodzi obudzona przez telefon Rydel.
- No Rydel.. nareszcie wstałaś. - powiedziała mama.
- Tak, telefon mnie obudził.
- Ooo.. a kto dzwonił ?
- Jake.
- Kto ?
- Wczoraj poznaliśmy naszego wielkiego fana w barze.. więc dałam mu numer telefonu.. dzisiaj mamy się z nim spotkać, wieczorem.
- Oo.. to super.
- No, on jest bardzo przystojny. - zamyśliła się na chwilę dziewczyna.
- Tak ? To się z nim umów na randkę.
- Nie nie.. pewnie on ma dziewczynę.
- A skąd wiesz ?
- Proszę Cię taki ładny chłopak bez dziewczyny.. to aż nie realne.
- To się go zapytaj - doradziła Stormie
- Nie.. nie. A gdzie moi ukochani bracia ?
- Pewnie jeszcze śpią.
- Oo.. a moge ich obudzić ?
- Noo tylko wiesz.. żeby zawału nie dostali.
- Czemu mieliby dostać ?
- Rydel, wiem na co się stać.
- Haha.. dobrze.. zastosuję coś łagodniejszego.
Rydel wzięła 3 litrową butlę wody i weszła na górę. Pierwszy z rzędów pokojów, był pokój Rikera. Weszła do niego.. Riker jeszcze spał. Blondynka bez zastanowienia oblała swojego brata wodą.
- Ejj ! Co ty robisz ?! - krzyknął Riker szybko poderwując się z łóżka.
- Budzę Cię.
- W taki sposób ? - zapytał i chwilę się zastanowił - aa no tak.. Lynchowie zawsze mają głupie pomysły.
- No właśnie.. dobra idę obudzić Rockiego.
- W taki sam sposób jak mnie ?
- No oczywiście, że tak.
- Czekaj idę z Tobą. - powiedział - nie mogę utracić takiej okazji.
Rydel wtargnęła do pokoju Rockiego i oblała go. Riker nie mógł ze śmiechu.
- Ejj.! Co wy robicie ?
- Budzimy - odparła Rydel.
- Haha.. frajer ! - powiedział jeszcze mokry Riker.
- Dobra Riker, chodź obudzimy Rylanda.
Blondynka zrobiła to samo Rylandowi i na końcu Rossowi. Ich reakcja na taki sposób budzenia, była taka sama.. czyli "Ejj ! Co wy robicie ?!".  Riker nie mógł ze śmiechu.

W końcu wszyscy się ogarnęli i zeszli na "śniadanie", które było praktycznie obiadem.
- Rydel.. musiałaś, co nie ? - powiedział oburzony Ross.
- Ale co ? - siostra udawała, że nic nie wie.
- Nas obudzić w taki sposób.
- Haha.. to było dobre. - zaśmiała się.
- Dla mnie nie. - odparł obrażony Ross.
- Oj.. braciszku, nie gniewaj się.. mogłam zastosować gorszą metodę budzenia.
- Hah.. no racja... jesteś zdolna do wszystkiego.
- No właśnie.- blondynka uśmiechnęła się do braci.
- No a ty o której się obudziłaś ? - zapytał Riker.
- O 12.. i pewnie też bym tak długo spała jak wy, ale obudził mnie Jake.
- Oo.. jednak zadzwonił. - powiedział Ryland.
- Noo.. i dzisiaj się z nim spotkamy o 20.
- Oo.. to super. A dlaczego nie wcześniej ? - zapytał Ross
- No bo przecież o 15 mamy próbę.
- Aa.. no tak.
- Oj, co wy byście zrobili beze mnie ?
- Nie wiem.. pewnie byśmy nie byli zespołem - odparł Riker.
- No pewnie tak.. A co my będziemy robić o tej 20 z nim ? - zapytał Ross.
- Nie wiem, coś się wymyśli - powiedziała Rydel.
Po czym do domu przyszedł Ratliff. Wszedł do kuchni i na początku nie wiedział co powiedzieć. Cała rodzina Lynchów siedzi przy stole cała mokra, no tylko Rydel była sucha.
- Yyy.. co tutaj się działo ?
- Hmm.. jakby ci to wytłumaczyć.. - zaczął Rocky - mokra pobudka.
- Hahaha.. Kto był taki mądry i to zrobił ?.. Albo nie, czekajcie ja zgadnę.. pewnie Rydel. - wskazał na uśmiechającą się blondynkę.
- Haha.. Skąd wiedziałeś ? - zapytała Rydel
- Wiem, że ty jesteś w stanie takie coś zrobić.. i jesteś sucha.
- No wiesz.. trzeba sobie jakoś radzić.
- No i tak trzymaj - powiedział Ratliff i przybił jej piątkę.
- No dobra, koniec tego gadania.. idziemy na próbę. - przypomniał wszystkim Riker.
- Ok.

Na próbie zespół prześpiewał wszystkie swoje piosenki.
- A ty znowu z tą komórką chodzisz ? Chyba jesteś uzależniony. - powiedziała Rydel do Rossa, który 
przeglądał coś w telefonie.
- Nie jestem uzależniony.. siedzę na necie.. nawet nie wiesz jakie fajne rzeczy tu są. - odparł Ross.
- Pff.. Oczywiście, że wiem... to że nie siedze na necie cały dzień, to nie oznacza, że nie wiem co się znajduje w internecie. - wykłócała się siostra.
- Ojj.. dlaczego się mnie czepiasz ?!
- Bo może lubię.
- Taa jasne..
- EJ ! LUDZIE ! - krzyknął Riker.
- Co !? - powiedzieli razem.
- Przestańcie się kłócić !
- To on zaczął ! - odparła blondynka.
- Taa.. i jeszcze czego.. Ty zaczęłaś ! - kłócił się Ross.
- Ehh.. z Wami się nie da normalnie.. Wybacz Rydel, ale Ross ma rację.. ty zaczęłaś.
- Coo ? Ja ?
- Tak, ty.. przeproś Rossa.
- Ughh.. - blondynka spojrzała na fochniętego brata. - Noo dobrze... prze.. przepraszam.
- No i tak lepiej - odparł Ross, po czym przytulił siostrę.
- No i pięknie... niedługo bierzemy się za wydanie płyty - powiedział Riker.
- No właśnie, kiedy wydamy ? Nasi fani cały czas o nią proszą. - odparł Ross.
- Hah.. A skąd o tym wiesz ? - zapytał Rocky.
- Bo czytam co piszą na twitterze.
- Ooo.. to jeszcze piszą ? - zaciekawił się Ratliff.
- No na przykład to, że jestem sexy ! - uśmiechnął się Ross.
- Tyy.. sexy ? Pff.. no nie bardzo - odparł Riker.
- No jak to nie ? Spójrz na mnie.. i co widzisz ?
- Frajera. - zaśmiał się Rocky.
- Ejj.. wcale nie.
- Hahaha.. - wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie no, a na poważnie... jestem sexy czy nie ?
- No jesteś, jesteś. ! - odparła siostra poczochrując Rossa włosy.
- No i super. ! - uśmiechnął się.
- Dobra.. przepraszam, że zmieniam temat, ale co dzisiaj robimy ? Może kino czy coś ? - zapytał Ratliff.
- Aa.. bo ty nie wiesz - zaczęła Rydel - dzisiaj się spotykamy z tym naszym fanem, co go wczoraj poznaliśmy... pamiętasz ?
- Aaa.. ten. No pamiętam. A o której i gdzie ?
- O 20, w parku.
- Aaa.. ok.
- Ejj ! Rydel.. mam pytanie. - zaczął Ross.
- Tak ?
- Czy on czasem ci się nie podoba ?
- Yyy.. no wiesz.
- Wiedziałem.
- No dobrze.. ale pewnie i tak ma dziewczyne, więc nie ma o czym gadać.
- A skąd wiesz, że ma dziewczynę ? - zaciekawił się blondyn.
- No jak..taki przystojniak bez dziewczyny ?
- No wiesz, spójrz na mnie. - zaśmiał się Ross - też nie mam dziewczyny.
- Hah..bo ty jesteś dziwny, już dawno mógłbyś mieć, tylko gdybyś chciał.
- No racja mógłbym mieć. Ale ja szukam tej odpowiedniej.. po co mam mieć kilkadziesiąt dziewczyn, które i tak nie będą moją miłością, tylko zauroczeniem... po co tyle rozstań ? To nie dla mnie. Czekam na taką dziewczynę, która będzie mnie kochać szczerze i będzie patrzeć na mój charakter, a nie na wygląd i na sławę.
- Hah.. serio ?
- Tak.
- To może rzeczywiście się go zapytam czy ma dziewczyne... dzięki Ross.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się.
- Awww.. jakie to piękne. - zaśmiał się Rocky.
- Haha.. dobra idziemy do domu - odparła blondynka. - bo potem jeszcze trzeba się uszykować na wieczór.

W domu Jake'a. Chłopak przygotowywał się do wyjscia. Tak samo Julia.
- Ej. moge w tym isć ? - Jalia zapytała się brata, pokazując się w pięknej, fioletowej sukience.
- Nie ! - odpowiedział - Ty idziesz na bal ?
- Nie.. No, ale nie mam co ubrać.
- Co ?! Proszę cię ! Masz całą szafę ciuchów.
- No ale.. dobra idę poszukac coś jeszcze. - siostra poszła wyszukać coś mniej uroczystościowego.
Po paru minutach przyszła do Jake'a w dżinsach i zielonej bluzce na ramiączkach.
- I jak ? Lepiej ? - zapytała.
- Noo.. teraz idealnie.
- Dzięki.
- Dobra idziemy ! Za pół godziny się z nimi spotkamy, czaisz to ?
- Haha.. nadal w to nie wieżę.
- Ja też nie.
Jake i Julia wyszli z domu i poszli do parku. Było już pięć po 20 i nikogo nie było. Nie było zespołu. Jake zaczął już myśleć " trudno, olali mnie..taa.. by przyszli dla takiego zwykłego fana jak ja ? "
- Hmm.. nie ma ich. - zasmuciła się Julia.
- No nie ma.. dobra idziemy do domu.
- Nie.. czekaj, czekaj.. ktoś tam idzie..
- Gdzie ? - zaczął się rozglądać.
- A nie.. to nie oni.


Heej !
No napisałam dla Was ten rozdział w końcu. Bym napisała szybciej, ale miałam zalatany weekend. :)  Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. Proszę o szczere komentarze.. dobre i te złe też oczywiście. Piszcie czy mam coś poprawić czy coś. :) Następny rozdział postaram się napisać jak najszybciej. :)



piątek, 7 grudnia 2012

1. Wielki szok !

Pewnego dnia rodzeństwo i Ratliff mieli próbę w domu. Tworzyli nowy hit.

- No, ta piosenka jest niezła - powiedziała Rydel.
- Hah.. No twój głos jest niezwykły - powiedział Ratliff uśmiechając się.
- Dziękuję.
- W ogóle cała rodzina Lynchów jest utalentowana.
- Dziękujemy - odparł Ross - ale ty też masz talent.
- Jaki ? No chyba wkurzania.
- Haha. nie! No może trochę. - uśmiechnął się Ross - ale pamiętaj gdyby nie ty, to byśmy nie byli tak znani jak teraz jesteśmy. A nawet.. nasz zespół by nie istniał. Co było by katastrofą, bo kocham śpiewać, występować, dawać autografy fanką, jeździć na występy przy czym..
- Teraz będziesz wszystko wymieniał ? - przerywa mu Riker.
- No tak, sorry. Więc, Ratliff gdyby nie ty, to było by źle.. ehh.. traktuję Ciebie jako mojego brata, dziękuję Ci że jesteś. - Ross poklepał bruneta po plecach.
- Awww.. dziękuję Ci, za te miłe słowa.
- Nie ma za co... To kto idzie ze mną do baru ?
- Jaa ! - krzyknęli wszyscy. Po czym wyszli.

W barze rodzina bawiła się dobrze. Nie wiedzieli, że tam znajduje się scena, lecz była pusta. Nikt nie śpiewał ani nie grał na intrumentach. Lynchowie i Ratliff wpadli na pomysł, aby coś tam zagrać. Zaczęli iść w stronę pustej sceny, a tu nagle robi się ciemno i wychodzi przystojny brunet z gitarą i zaczyna mówić do mikrofonu.
- Cześć wszystkim ! - ludzie w barze zaczynają bić brawa - Jestem tu dla Was tak jak zawsze we piątki ! Dzisiaj dla Was zaśpiewam piosenkę mojego ulubionego zespołu.. tytuł to "Say You'll Stay" - bracia spojrzeli na siebie - a ten zespół to R5, kiedyś chciałbym ich spotkać, po prostu kocham ich. - Lynchowie uśmiechnęli się do siebie.
Mężczyzna zaczął śpiewać akustyczną wersje "Say You'll Stay". Cała publika szalała. Wszystkim bardzo się podobało a szczególnie Rydel, która się wpatrzyła w przystojniaka. Po skończonej piosence zrobiło się jasno. Brunet rozejrzał się i zobaczył cały zespół R5, siedzieli przy stoliku. Z niedowierzaniem patrzył na uśmiechające się do niego rodzeństwo. Rocky wstał i podszedł do niego.
- Wow ! Stary, to było niesamowite. - powiedział Rocky, mężczyzna nie wiedział co powiedzieć,stał jak słup robiąc wielkie oczy, był w wielkim szoku. - Haloo ? Żyjesz ?
- Yyy.. chyba jeszcze się nie obudziłem.. Czy to jeszcze sen ? Bo jest bardzo przyjemny.. nie chcę się budzić.
- Nie to nie sen ! - powiedział Riker.
- No no, jasne.. już nie raz miałem takie sny, więc spokojnie, zaraz się obudzę u siebie w łóżku.
Rydel podeszła do mężczyzny z szklanką wody i oblała go, po czym powiedziała spokojnym głosem.
- To nie jest sen.
- Wow ! Rzeczywiście ! Haaaa ! Nie sądziłem, że moje marzenie o spotkaniu R5 tak szybko się spełni i tak łatwo przyjdzie.
- No widzisz, należy się nigdy nie poddawać ze swoich marzeń. Mam na imię..
- Ross ! Przecież wiem kim wy jesteście, wiem o Was wszystko.
- Hah. to fajnie, tylko my o Tobie nic nie wiemy - powiedziała Rydel.
- Aaa.. no tak. Mam na imię Jake. Mam 22 lat. Hmm.. co byście jeszcze chcieli wiedzieć o mnie ?
- Gdzie mieszkasz ? - zapytała Rydel.
- Tutaj w Los Angeles.
- No my też... o tak ty pewnie wiesz. - odparła blondynka - może spotkamy się gdzieś jeszcze. Masz tutaj mój numer - podała swoją wizytówkę.
- O tak ! Dzięki ! Jak znajdę czas to na pewno zadzownię !
- Dobrze.
- Ok. To my już lecimy. - powiedział Ratliff, pociagnął blondynkę za rękę. Cała rodzina wyszła z baru.

Jake nie mógł uwierzyć w to, co się wydarzyło tego wieczoru. Był bardzo szczęśliwy. Nie sądził, że może spotkać swój ukochany zespół. Wrócił do domu pełen emocji.
- I jak występ ? - zapytała jego młodsza siostra, Julia, która zresztą także uwielbiała R5.
- Nigdy nie uwierzysz kogo widziałem.
- No kogo ?
- R5 !
- Jasne, pewnie ci się przewidziało.
- Nie ! Gadałem z nimi, patrz tutaj mam wizytówkę Rydel. - pokazał siostrze karteczkę z numerem telefonu.
- Taa.. no pewnie, sam sobie to napisałeś.
- No nie.. mówię serio.
- Dobra, uwierzę ci dopiero jak sama ich zobaczę.
- Ok. Jutro zadzwonię do nich.
- Dobra.


Ahh. No napisałam w końcu pierwszy rozdział. Ciężko było zacząć, ale potem jakoś poszło. :) Mam nadzieję, że Wam się podoba. Piszcie komentarze.. te dobre i oczywiście też te złe. Każda krytyka jest dla mnie nauką, co mam poprawić czy już przestać pisać. :)
Postaram się napisać kolejny rozdział jak najszybciej ! :D

Cześć !

Mam na imię Jagoda. Mam 15 lat. Uwilebiam zespół R5. Mieszkam w Bydgoszczy. Chodzę do 3 klasy gimnazjum. Lubię śpiewać (chociaż pewnie nie wychodzi mi to za dobrze) oraz zwierzęta, a szczególnie psy. :D Na tym blogu postaram się pisać opowiadanie o zespole R5. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. :).. i nie będziecie się nudzić czytając je.



                                                                             R5



Ross Lynch



Rydel Lynch




Riker Lynch



Rocky Lynch



Ellington Ratliff

i


Ryland Lynch