niedziela, 3 listopada 2013

22. "To już koniec"

Jednak zdecydowanie zapukała w drzwi. Po chwili otworzyła jej Julia.
- Cześć! Wejdź. - powiedziała siostra Jake'a, otwierając szerzej drzwi. Rydel weszła do środka.
- Hej, jest może Jake?- zapytała.
- Poszedł zrobić zakupy, ale pewnie niedługo będzie. - nagle zadzwonił telefon dziewczyny - to przyjaciółka.. przepraszam.. jak chcesz to idź do jego pokoju i tam na niego poczekaj. - nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Ok - zgodziła się i ruszyła na górę, do pokoju jej przyjaciela.
Drzwi były uchylone, więc weszła do pomieszczenia. Podeszła do łóżka i usiadła na nim. Pooglądała jeszcze raz wszystkie zdjęcia i plakaty, uśmiechając się przy tym. Westchnęła i położyła się na łóżku. Nagle usłyszała, że ktoś puka do drzwi. Od razu podniosła się. Ujrzała Jake'a, który patrzył na nią z uśmiechem na twarzy.
- Wygodne jest moje łóżko, nie? - odezwał się.
- Tak i to bardzo.. ja przepraszam..nie powinnam. - tłumaczyła się nerwowo.
- Spokojnie, Rydel..nic się nie stało. - odparł łagodnie.
- Stało się..weszłam do twojego pokoju i jeszcze się położyłam na twoim łóżku.
- Wyluzuj. Julia mi powiedziała że jesteś. A co do łózka to serio nic nie szkodzi. - uśmiechnął się.
- Noo dobra..
- A czemu mam zaszczyt widzieć Ciebie tutaj..drugi dzień pod rząd? - zapytał przyjaźnie.
- A noo bo Ciebie lubię.. ale nie no, na serio to..
- Czyli mnie nie lubisz? - zrobił smutną minkę.
- Hahah..lubię. - zaśmiała się - Tylko przyszłam w innym celu.
- Uff to ok.. a to o co chodzi? mów.
- No bo..ehh nie wiem jak zacząć.
- Tak po prostu..wal śmiało - powiedział Jake.
- Ok..więc.. Nicole..ciebie zdradza. - wyznała prawdę przyjacielowi. On spojrzał na nią z niedowierzaniem. Nie wiedział co powiedzieć. Nie wiedział co myśleć. Jego Nicole, którą tak kocha mogłaby go zdradzać? Po tym co przeszli, ona mogłaby zrobić coś takiego? To niemożliwe. Nagle chłopak się odezwał.
- Kłamiesz! - krzyknął.
- Nie, Jake ja nie kłamie. Dlaczego niby miałabym cie okłamać?
- Nie wiem dlaczego..ale to nie możliwe. Nicole nigdy by mnie nie zdradziła! - krzyczał coraz głośniej.
- Jake! Uspokój się! Czemu mi nie wierzysz? - mówiła poprzez łzy.
- Bo to nie prawda!
- Jeszcze się przekonasz.. - powiedziała i wybiegła z pokoju. Zbiegła na dół schodami. Zatrzymała ją Julia.
- Ejj..Rydel co się stało? - zapytała.
- Nic! - powiedziała, po czym wybiegła z domu.
Biegła tak, przed siebie, aż do parku. Tam, usiadła na ławce. Odetchnęła. "Jak on mógł mi nie uwierzyć? To już koniec!" myślała, a z jej oczu  płynęły łzy. Siedziała tak w tym parku przez godzinę i rozmyślała. Wiedziała, że musi się uspokoić bo nie może się pokazać w domu w takim stanie. Nagle ktoś podszedł do blondynki. To był David. Chłopak, którego spotkała nie dawno z psami. Tym razem był sam.
- Hej Rydel! Pamiętasz mnie? - uśmiechnął się i rozłożył ręce.
- Cześć David! - wstała i przytuliła kolegę. - No oczywiście że pamiętam.
- To się ciesze! - odparł.
- Dzisiaj bez psów?
- Taaak, dzisiaj mam wolne od nich.
- Pewnie są smutne z tego powodu. - powiedziała przyjacielsko dziewczyna.
- No nie wiem.. możee - uśmiechnął się - A Ty co tutaj robisz? sama?
- Ehh.. poszłam się przejść.
- Wszystko w porządku? - zapytał spoglądając na zamyśloną minę blondynki. 
- Tak, tak - skłamała - wszystko ok.
- To dobrze! A masz może czas..dzisiaj?
- Hmm.. ogólnie to nie mam planów.. a co? - dopytywała.
- To może dasz się skusić na imprezę.. ze mną? - zaproponował chłopak. - Prosze..
- Hmm.. w suumieee to.. - zrobiła chwilę napięcia - ..ok. Pójdę z tobą.
- Ufff.. dziękuje. - ucieszył się - To jak.. przyjść po ciebie o 18?
- Raczej zdążę się przygotować. - odparła.
- A co tutaj się szykować?.. jesteś piękna.. nawet teraz mogłabyś iść na imprezę. - powiedział. Dziewczyna się uśmiechnęła.
- Dziękuje..jesteś uroczy - pocałowała Davida w policzek, co mu bardzo się podobało - to jak o 18 będziesz?
- Tak!- powiedział pewnie- Aaa tylko podaj swój adres.
- Aa no tak, przepraszam, Figueroa 25.
- Dzięki. - wyjął telefon i zapisał sobie, aby nie zapomnieć.
- Chcesz mój numer telefonu. w razie co? - zapytała.
- Słusznie.
- No to pisz.. 0018145512345. Daj mi sygnał na ten numer to też sobie zapisze.
- Spoko.. już. Dziękuje. - powiedział.
- Dobra to ja lecę się szykować.
- Ok.. to do zobaczenia.
- Do zobaczenia! - pożegnali się i każdy ruszył w swoją drogę.
Rydel szybko dobiegła do domu. Była godzina 16. Nikogo nie było, co trochę ją zadziwiło, ale teraz miała na głowie ważniejsze rzeczy. "To jeszcze nie jest aż taka zła godzina..czyli wszystko zrobię na spokojnie" pomyślała. Weszła do łazienki i nalała sobie wody do wanny. Po chwili znalazła już się w cieplutkiej wodzie. Po godzinnej kąpieli, dziewczyna wyjęła ze swojej szafy kilkanaście sukienek. Długo się zastanawiała nad wyborem jednej, najładniejszej. W końcu zdecydowała się wybrać jedną, w której dobrze się czuła. Była to czerwona sukienka do kolan, na ramiączkach. Następnie zajęła się włosami, a na samym końcu makijażem. Włosy rozpuściła i popsikała brokatem. Jeszcze pozostało jej poszukanie butów pasujących. Z tym akurat nie miała problemu bo miała tylko jedne czerwone buty na szpilkach. Szybko przebrała się w sukienkę i założyła szpilki. Wybiła godzina 18, a do drzwi ktoś zapukał. Dziewczyna otworzyła..oczywiście był to David.
- Punktualny - powiedziała.
- Jak zawsze.. - odparł chłopak z uśmiechem.
- To idziemy?
- Tak


kaaa buuum! i tyle na razie. ;c
bym pisała dalej ale muszę iść a bardzo mi zależało aby dzisiaj był dodany ten rozdział (hmm.. czyż nie, Sylwio? :p) tak więc no.. Rozdział nudny, jak zawsze, ale lubię pisać historie..mimo że są przewidywalne :D
Sorry za błędy jak coś xD




czwartek, 19 września 2013

21. Nieoczekiwana wizyta..

- Nie.. - ocknęła się Rydel i odsunęła od chłopaka.
- Ja.. przepraszam. - odparł Jake. - Nie wiem co się ze mną dzieje. Jeszcze raz przepraszam.
- No spokojnie.. przecież do niczego nie doszło. Nadal jesteśmy przyjaciółmi - uśmiechnęła się.
- Słuchaj..może zapomnijmy o tym. - zaczął - o tym, do czego prawie by doszło.
- Do czego by doszło? - jej piękny uśmiech nie schodził z twarzy - O czym Ty gadasz?! - Rydel specjalnie udawała że nic nie wie.
- Chodzi o to.. nie ważne - rzekł mężczyzna. i także się uśmiechnął.
- Noo więc może pooglądamy telewizję? - zaproponowała.
- Pewnie
Rydel i Jake poszli do pokoju gościnnego i oglądali razem tv. Tak im zleciał dzień. Była już godzina 18. Dziewczyna postanowiła, że już pójdzie do domu. Pożegnała się z przyjacielem i wyszła z domu. Po drodze myślała : "Jenyy, prawie i byśmy się pocałowali.. tak nie może być... muszę coś z tym zrobić. A Nicole.. gdzie jest Nicole? Pewnie skłamała aby się spotkać ze swoim kochankiem." Na dworze było już ciemno. Rydel szybko szła, tak bardzo chciała już być w swoim cieplutkim, różowym i pięknym pokoju. Doszła pod dom. Weszła do środka, usłyszała, że ktoś jest w pokoju gościnnym. Drzwi były przymknięte. Zapukała lekko. Usłyszała Ross'a, który krzyknął "Proszę!". Ona złapała za klamkę i weszła do pomieszczenia. Na kanapie siedział Ross, wraz z Laurą.
- Heej! - powiedziała uśmiechnięta Laura.
- O witaj! - odparła lekko zdziwiona blondynka.
- Siema siostra! - krzyknął młodszy brat. - I jak tam?
- A dobrze,a jak tam u Was?
- Ymm.. jak dla mnie wspaniale. Nie wiem jak u Laury - rzekł szczęśliwie Ross.
- U mnie? - zaśmiała się - U mnie jest bardzo dobrze.
- A wy coś piliście czy coś? że Wy tacy radośni? - zapytała zdezorientowana Rydel.
- Nie - odparła brunetka, po czym dodała- Wiesz jak Twój brat umie rozśmieszać, nie?
- No tak tak, znam Go już kilkanaście lat więc wiem. - uśmiechnęła się.
- Dobra, Wy dziewczyny sobie chwilę pogadajcie, ja idę na chwilę do łazienki. - powiedział Ross i wyszedł z pokoju.
- Więc, Laura.. - zaczęła blondynka -.. jak Ci się układa z Nickiem?
- A nawet dobrze. Dzisiaj musiał wyjechać, więc postanowiłam, że Was odwiedzę. - oznajmiła.
- Bardzo dobrze, że przyszłaś. Tak mi Ciebie brakowało.
- Ja też właśnie tęskniłam za Wami. Trochę się bałam reakcji Ross'a, bo nie wiem czy wiesz, ale ostatnio się pokłóciliśmy.
- Taak, mówił mi.
- Noo właśnie..a jak Ci minął dzień?
- No byłam u Jake'a ii.. - powiedziała Rydel.
- Iii? - zapytała Laura.
- iii..
- Hej dziewczynki! - nagle do pokoju wszedł Ross.
- Ross? - rzekła brunetka.
- Tak?
- Możesz zostawić nas same? - zapytała spokojnie. Blondyn spojrzał na nią ze smutkiem.- Proszee?
- Ale dlaciego? - zrobił minkę małego szczeniaczka.
- Bo chciałabym porozmawiać z Twoją siostrą na osobności.
- Ehh, no dobraaa - posmutniał i wyszedł z pomieszczenia zamykając drzwi.
- Więc? co się stało? - zapytała.
- Ymm.. no bo.. ja.. ja prawie się z nim... no wiesz.. pocałowałam - z trudem powiedziała Rydel. Przyjaciółka spojrzała na nią z wielkim szokiem. - Nie wiem jak to się stało.. ale było tak blisko zrobienia tego głupstwa.. w ostatniej chwili powiedziałam, "nie' .. że tak nie może być.. przecież Laura, Ty mnie znasz..
- No znam - uśmiechnęła się - Wiem, że Ty nikomu nie odbijasz chłopaka.
- No właśnie.. I teraz nie wiem, czy powinnam coś zrobić z tym? czy może nic? - mówiła zagubiona blondynka.
- Hmm.. kochasz Go?
- Kogo?
- No Jake'a?
- Niee...- powiedziała pewnie,po czym chwile się zastanowiła - W sumie.. to nie wiem.
- Nie jesteś pewna co do niego czujesz? - dopytywała Laura.
- Tak.. - odparła zakłopotanie.
- To jest najgorsze. Ale nie załamuj się. Przemyśl sobie na spokojnie co do niego czujesz.. a gdy stwierdzisz, że go kochasz, to nie wiem.. proponuje aby mu o tym powiedzieć.. porozmawiać na spokojnie. - radziła brunetka przyjaciółce.
- No nie wiem.. on ma dziewczynę - rzekła, po czym dodała -..która w sumie się nim nie interesuje.
- Jak się nim nie interesuje, To powiedz mu co do niego czujesz!
-To nie jest takie proste.. nie wiem, zastanowię się, ale dziękuje za rozmowę. - Rydel przytuliła swoją przyjaciółkę.
- Nie ma za co - odpowiedziała Laura uśmiechając się.
Dziewczyny jeszcze chwilę ze sobą rozmawiały. Po pewnym czasie dołączył do nich Ross i także z nimi rozmawiał. Świetnie się razem dogadywali i tak im czas zleciał, że nawet nie zauważyli, że dochodzi już 21. Około godziny 21:30, Laura poszła do domu. Ross stwierdził, że jest zmęczony i poszedł do swojego pokoju. Rydel także poszła do 'siebie'. Cały czas miała w głowie jedną osobę - Jake'a. Non stop o nim myślała. Umyła się i położyła na łóżku. Wkoło niej tylko ta jedyna, ta sama myśl.."Czy Go kocham? Czy to tylko takie zauroczenie?" Z taką myślą zasypiała zakłopotana blondynka.

Jest godzina 8. Poranek w domu Lynchów.. jak zawsze zwariowany. Niektórzy śpią, niektórzy już nie. Każdy jest czymś zajęty. Rocky, Ryland jeszcze smacznie spali, ale za to Ross, Riker i Rydel już nie. Młodszy szykował się do pracy, czyli na plan serialu. Najstarszy miał spotkanie z ludźmi z "Glee". A Rydel.. po prostu nie mogła spać. Stwierdziła, że jednak pójdzie do Jake'a. I z nim porozmawia. Ross i Riker wyszli razem o 8:30. Blondynka ubrała swoją różową kurtkę i wyszła zaraz za nimi. Od razu skierowała się w stronę domu Johnsonów. Po drodze się jeszcze zastanawiała, czy na pewno ma mu powiedzieć o tym.. czy lepiej ma się jeszcze wstrzymać. Podeszła pod posesje przyjaciela. "Zapukać czy lepiej odejść" myślała dziewczyna.

c.d.n. ;)



środa, 28 sierpnia 2013

...

Chciałam dodać nowy rozdział dzisiaj, ale z powodów osobistych nie jestem teraz w stanie o tym myśleć.. nie wiem co mam Wam jeszcze powiedzieć.. PRZEPRASZAM ;c

czwartek, 22 sierpnia 2013

20. Przypadkowe spotkanie...

Jest 18 styczeń, piątek, w południe. Minęło już kilkanaście dni, a Ross i Laura nadal się nie pogodzili. Nie widywali się przez ten czas, ponieważ była przerwa w nagrywaniu odcinków serialu. Riker i Ryland stwierdzili, że chcą mieć kota. Prosili swoich rodziców, aby się zgodzili, lecz niestety..Stormie i Mark nie pozwalają im na takie zwierzątko, ponieważ stwierdzają, że oni nie są jeszcze aż tak odpowiedzialni, aby przejąć takie obowiązki. Godzina 12, a Rydel postanawia, że się przejdzie. Ubrała różową bluzę, czarne adidasy i zbliżyła się do drzwi, gdy nagle odezwał się głos.
- A Ty gdzie, młoda ? - zapytał Riker, stojąc w drzwiach z salonu.
- Aż taka młoda nie jestem, to po pierwsze. A po drugie nie muszę Ci się tłumaczyć gdzie idę. Jestem dorosła. - odparła lekko zdenerwowana.
- Dobrze, siostra.. spokojnie. Tak tylko grzecznie pytam.
- A ja Ci grzecznie odpowiadam - uśmiechnęła się i wyszła.
Do najstarszego podszedł Ratliff.
- Co jej jest ? - spytał.
- Nie wiem.. pewnie ma zły dzień.
- Aha..no tak. ahh te kobiety.. Więc..Idziemy grać ? - zaproponował.
- A w co ?
- Hmm. może w Medal of Honor ?
- Ooo.. no ok. - odpowiedział Riker i poszli grać.
Nagle ze schodów schodzi Ryland i idzie do grających na xbox'ie.
- Eee.. widzieliście Ross'a i Rocky'ego ? - spytał.
- Śpią jeszcze - odparł Ratliff.
- Ugh.. Ile można spać.. - narzekał najmłodszy.
- Nie wiem ich się spytaj.
- Taa.. - Ryland wrócił do swojego pokoju.

W tym czasie Rydel poszła się przejść do parku. Przyglądała się otoczeniu. Widziała szczęśliwych ludzi. Prawie same zakochane pary. Zdarzali się sami ludzie, którzy mimo samotności, byli uśmiechnięci. Blondynka nie czuła się szczęśliwa. Brakowało jej kogoś. Kogoś do przytulenia, wygadania, pocałowania, czy chociaż do pomilczenia. Czuła pustkę. Usiadła na ławce i myślała. Myślała nad sensem życia, nad tym co powinna zrobić. Czy nic nie robić i żyć z myślą, że jakoś to będzie. Jakoś to się ułoży. Takie różne myśli krążyły w głowie dziewczyny. Nagle widzi mężczyznę, o blond włosach, z pięcioma psami naraz. Zdziwił ją ten widok. Zauważyła, że chłopak idzie dróżką, w jej stronę. Wtedy nagle jeden z mniejszych psów wyrwał się i nie zważając na wołania pana, podbiegł do Rydel. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić.
- Hej, malutki.. jesteś taki niegrzeczny, że się wyrwałeś swojemu panu. - pogłaskała pieska, a następnie wzięła go na swoje kolana. Mężczyzna wkońcu doszedł z resztą psów.
- Ja panią najmocniej przepraszam. - zaczął.
- Nic nie szkodzi. - uśmiechnęła się blondynka i położyła psa na ziemię.
- One jeszcze nie za bardzo mnie znają.
- Jak to ? Pan ma tyle psów od niedawna.? - zdziwiła się dziewczyna.
- Noo tak. - odpowiedział nieznajomy.
- Ale niektóre jak widzę są już starsze.
- Aaa.. no ale one nie są moje. Ja tylko pracuję. - oznajmił.
- Pan tak zarabia ? Wyprowadzając psy na spacer ?
- Tak.
- Hmm.. ciekawe.
- I to bardzo - uśmiechnął się mężczyzna. - Nie wiedziała, pani..
- Jaka pani.. - powiedziała lekko oburzona i wstała z ławki. - Jestem Rydel - podała rękę.
Chłopak nie mial jak podać ręki, ponieważ miał zajęte smyczami. Blondynka zaczęła się śmiać, on także.
- To niech, pan spuści te pieski.. jak sobie pobiegają nic im się nie stanie. - radziła dziewczyna. Tak jak Rydel powiedziała, tak mężczyzna zrobił. Spuścił psy, które zaczęły się ze sobą bawić.
- Jaki pan ? - mężczyzna udawał tak samo oburzonego tak jak blondynka. - Jestem David. - podali sobie ręce. - Więc.. jesteś z stąd ?
- Niee.. Z Colorado, a dokładniej z miasteczka Littleton. A w Los Angeles mieszkam już od jakiś 4 lat.- oznajmiła Rydel. - A Ty ?
- Ja jestem z Nowego Jorku.
- Oo.. a co robisz tutaj, w LA ? - zapytała.
- Przeprowadziłem się.
- Aa.. a dawno ?
- Nie, dokładnie 2 tygodnie temu.
- I jak Ci się podoba w Los Angeles ?
- Nawet fajnie. - uśmiechnął się do blondynki. Ona także pokazała swój piękny uśmiech.
- To się ciesze. Ja chyba muszę już iść.
- Dobrze, nie przeszkadzam.
- Nie przeszkadzasz.
- Taa.. jeszcze raz Ciebie przepraszam za psa.
- Spokojnie. - uśmiechnęła się - Więc idę.. do zobaczenia
- Do zobaczenia. - pożegnali się. Każdy poszedł w swoją strone.

"Nawet fajny ten chłopak" pomyślała Rydel, uśmiechając się sama do siebie. Szła tak zamyślona, nagle poczuła, że ktoś złapał ją za rękę. Przestraszyła się.
- Spokojnie, to tylko ja - uśmiechnął się Jake.
- Jenyy, musisz tak się skradać?! - oburzyła się dziewczyna.
- No już już, spokojnie. Przepraszam. - zrobił słodkie oczy na przeproszenie. Blondynka oczywiście nie umiała być twarda i udawać złą, gdy Jake tak się na nią spojrzał.
- Dobra, wybaczam - uśmiechnęła się.
- Wiedziałem, że nie umiesz być na mnie zła. - oznajmił pewnie.
- Hmm. widzę, że ktoś tutaj ma dobry humor - rzekła Rydel.
- Noo, taki se. Mógłby być lepszy.
- A co się stało?- zmartwiła się.
- Nic, tylko Nicole musiała nagle wyjechać, bo jej babcia, która mieszka w Waszyngtonie, podobno jest chora.
- Jak to 'podobno jest chora'? - zapytała.
- No nie wiem czy to prawda. Nicole tak dziwnie to mówiła. - tłumaczył.
- Czyli jak dziwnie?- dopytywała dalej dziewczyna.
- No dziwnie.. nie wiem.. możemy zmienić temat?
- Okej.. nie naciskam. - uśmiechnęła się do Jake'a - Czyli dzisiaj nie masz nic do roboty?
- Nie, raczej nie. Zamierzam posiedzieć w domu. A co? Oo. a może chcesz przyjść do mnie dzisiaj, pooglądamy filmy i wogóle. - zaproponował.
- W sumie chciałam, abyś Ty przyszedł do nas, ale jak Ty zapraszasz, to ok - zgodziła się.
- To super! - ucieszył się - Więc chodźmy.

Przyjaciele poszli w stronę domu Johnsonów. Weszli do środka, przywitał ich oczywiście pies Julii, Sally.
- Proszę, idź na górę, do mojego pokoju. Ja muszę nakarmić Sally. - powiedział do blondynki.
- Spoko- powiedziała blondynka i weszła schodami na górę. Przedtem nie była jeszcze w pokoju chłopaka, ale szybko znalazła właściwy pokój. Drzwi były lekko uchylone, więc weszła do środka. W pomieszczeniu, na ścianach, znajdowało się dużo plakatów jej i jej zespołu R5. Widać było, że jest wielkim fanem. Na komódce obok łóżka znajdowało się wspólne ich zdjęcie z Jake'em. Jednak obok tego, zauważyła fotografie na której była ona wraz z Nicole i Jake'em. Wzięła ramkę do ręki i uśmiechnęła się. Przypomniały jej się wspaniałe czasy, gdy przyjaźniła się jeszcze z Niki (tak na nią mówiła kiedyś Rydel).
- Świetne zdjęcie, co nie? - powiedział Jake, który stał za dziewczyną.
- Tak, bardzo fajne - uśmiechnęła się. - Wszystkie te zdjęcia są super.
- Haha, taa. Nie przeraża Ciebie tyle plakatów i zdjęć, Twoich i Twoich braci? - zaśmiał się mężczyzna.
- Wiesz, pierwszy raz takie coś widzę. I szczerze mówiąc, na początku się przeraziłam, ale wiem jak to jest. Sama jestem fankom innych zespołów. Jenyy, ciekawe co nasze #R5Family musi czuć? - przeraziła się.
- Pewnie to co ja, kiedyś. Ty też musiałaś to czuć, gdy nie mogłaś iść na koncert swoich idoli.
- No kiedyś nie mogłam, bo byłam za mała, a akurat nie chcieli przyjechać do Littleton. - usiadła na łóżku, Jake usiadł obok niej.
- I co wtenczas czułaś? - spytał chłopak.
- Smutek, czasami byłam zła na nich, że oni chyba specjalnie nie chcą przyjechać.- zwierzała się.
- Noo, a pomyśl o takich ludziach, którzy nie mieli jeszcze do tego kasy, aby iść na koncert. - dodał brunet.
- Ja na szczęście nie miałabym z tym problemu.
- A ja tak. - przyznał Jake, po czym dodał - Kiedyś mieliście koncert właśnie w L.A. Nie mogłem iść. Byłem tak załamany.
- Ojej, to takie przykre.
- Noo, ale cóż. Miałem takie szczęście że was spotkałem.
- Haha.. niee, to my mieliśmy szczęście, że spotkaliśmy Ciebie. - uśmiechnęła się do chłopaka.
- Jak to? - zdziwił się.
- Normalnie. Właśnie mi uświadomiłeś, jak nasi fani muszą nas kochać, że cały czas czekają na nas, aż w końcu nas zobaczą. Wierzą, że prędzej czy później pójdą na nasz koncert i ja teraz postaram się, aby w każdym kraju na tej Ziemi odbył się przynajmniej jeden koncert. - mówiła pewnie Delly.
- Mocne słowa..- skomentował wypowiedź blondynki, po czym zapytał - uuu czyli szykuje się WorldTour?
- No kiedyś na pewno
- To super! - odparł Jake, a następnie wyjął z kieszeni telefon i zaczął w nim coś 'grzebać'.
- Czego tam szukasz? - zapytała.
- Sprawdzam, czy zasięg jest. Wiesz, Nicole powiedziała, że da znać co i jak..
- A jeszcze nie dzwoniła? - dopytywała ciekawa Rydel.
- No właśnie, że nie - zasmucił się brunet.
- Spokojnie, na pewno wszystko jest ok - pocieszała.
- Mam nadzieje - uśmiechnął się. Po czym przytulił dziewczynę. - Dziękuje.
- Za co?
- Za wszystko. - odpowiedział. Spojrzeli sobie w oczy. Rydel poczuła jego dłoń na jej ręce. Powoli zaczęli się do siebie zbliżać.



Cześć! ;)
 Tak, wiem nie było mnie tutaj baaardzo długo. ;c czego żałuje. Jeszcze w maju i w czerwcu była szkoła, i nie miałam czasu jeszcze na pisanie, za co Was przepraszam. Wiem, że w lipcu mogłam zacząć znowu pisać, ale tak jakoś nie miałam weny, albo wyjeżdżałam. Wiadomo jak to jest w wakacje. Ale postanowiłam wrócić i dalej pisać ;) Nie wiem jak długo jeszcze będę pisać, ale postaram się wymyślać ciekawe rozdziały. :> A teraz przejdźmy do rozdziału.. przepraszam za błędy, czy nudność w tym rozdziale, ale wyszłam lekko z wprawy. ;) Ale mam nadzieje, że rozdział, nie jest aż taki zły, jak myśle xD

Proszę o komentarze :)
Dziękuję za te wszystkie wcześniejsze opinie ;*





Luke Conard & Alyssa Poppin - The other side (Jason Derulo) <3


niedziela, 19 maja 2013

Filmik xD

Dzisiaj nie ma rozdziału, ale za to dodam filmik zrobiony przez Vanessa Midnight o moim blogu <3
Mam nadzieje, że Wam się spodoba ;)






sobota, 11 maja 2013

19. Próba

Ross nie był z tego zadowolony. Zatrzymał się. Laura do niego podeszła.
- Co on tutaj robi ? - zapytał wściekły.
- Wiem, że to może dziwnie wygląda.. ale podejdź na chwile, pogadajmy. -uśmiechnęła się, lecz u chłopaka nie było widać zadowolenia.
- Co pogodziliście się ?! - zapytał prawie, że krzycząc, tak, że w restauracji wszyscy zamilkli.
- Taak.. Ross.. właśnie tak było, on mnie przeprosił. Powiedział, że już nigdy tego nie zrobi.
- Taaa, no wierz mu. - oburzył się. Nick wstał z miejsca i podszedł do Laury i Rossa.
- Jakiś problem ? - zapytał mężczyzna.
- Tak, z tobą jest problem. - odpowiedział wkurzony blondyn.
- Taak ? A co ja tobie zrobiłem ? Nie chce nic mówić, ale to ty mnie uderzyłeś.
- Bo zasłużyłeś. I z chęcią bym zrobił to jeszcze raz.. - groził Ross.
- Taak ? Taki cwaniak z ciebie ? To zrób to jeszcze raz.. no chyba, że się boisz. - prowokował Nick.
- Ejejej.. chłopaki. - przerwała Laura, odsuwając od siebie towarzystwo - Nick, myślałam, że chcesz się pogodzić z Rossem. To dlatego go zaprosiłam.
- Może i bym się pogodził, gdyby mnie ten dzieciak przeprosił. Ale on wcale nie żałuje.
- Coo ? Czekaj, czekaj.. Laura, ty sądziłaś, że ja się z nim pogodzę ?! - zapytał Ross.
- No nie wiem.. to nie tak miało wyglądać.
- Nie wierze.. zwołałaś mnie tylko dlatego, bo chciałaś, abym się z nim pogodził..?
- Noo yy.. Tak.. Ross, ale..
- Nie chcę tego słuchać - przerwał i wyszedł z restauracji.

W tym samym czasie w domu Lynchów. Była godzina 13. Stormie wzięła się za robienie obiadu. A reszta domowników zrobiła sobie próbę. Zadzwonili po Ratliffa. Przyjaciel szybko zjawił się w domu, po 10 minutach wszyscy już byli w garażu, wraz z rozstawionym sprzętem. Co prawda próba odbywała się bez Rossa, ale to co miał on śpiewać, śpiewał po prostu Riker lub Rocky. Nagle ktoś zapukał do drzwi od garażu. Przerwali grać. Rydel podeszła i otworzyła. Był to Jake i Julia.
- Ooo ! Jake i Juliaa ! - ucieszyła się blondynka.
- Cześć. - przywitał się mężczyzna - Można ? Mam nadzieje, że nie przeszkadzamy.
- No oczywiście, że możecie. Wchodźcie. - otworzyła szeroko drzwi.
- Rossa nie ma ? - zapytała Julia.
- Nie ma.. jest z Laurą.
- Aaa ok.
- Ale ja jestem Julio - powiedział Rocky, uśmiechając się.
- Haha.. tak tak, wiem. - odparła także z uśmiechem na twarzy.
- Chcecie popatrzeć jak gramy ? - zaproponował Riker.
- No pewnie - odparł Jake.
Johnsonowie usiedli na krzesłach, oglądając próbę niecałego zespołu R5. Na początku zaśpiewali "Crazy 4 U", a następnie "Say You'll Stay". Następnie zrobili sobie przerwę.
- A może Julia byś chciała zaśpiewać z nami, no wiesz zamiast rossa. - zaczął Rocky.
- No nie wiem
- Taak.. Julia zaśpiewaj zamiast Rossa..będzie nam łatwiej - powiedziała Rydel.
- No jeżeli nie macie nic przeciwko... to mogę
- Oo tak - ucieszył się Rocky.
Zespół wraz z Julią zaczęli razem grać. Zaśpiewali "All About The Girl", "Never" i "Marry You". Podczas śpiewania "I Want You Bad" nagle do garażu wpadł Ross. Po jego minie było widać, że nie jest zadowolony.
- Noo suuper.. widzę, że macie za mnie zastępstwo - powiedział ironicznie i wyszedł z pomieszczenia, zatrzaskując za sobą drzwi.
- Ross ! - krzyknął Rocky.
- Ja z nim pogadam - oznajmiła spokojnie Rydel i wyszła.
Blondynka wiedziała gdzie szukać swojego młodszego brata, więc od razu udała się do jego pokoju. Zapukała do drzwi. Nikt nie otwierał.
- Ross! - nadal cisza - Ross ! Wiem, że tam jesteś. Otwórz, proszę.. - po tych słowach drzwi się otworzyły, a za nimi stał blondyn, który jak widać, był nerwowy. - Ross.. coś się stało ? - zapytała
- Wejdź. - oznajmił i otworzył szeroko drzwi, Siostra posłuchała i weszła do środka, a następnie usiadła na łóżku.
- Tak, słucham.
- Ehh - westchnął chłopak.
- Podejrzewam, że to coś związane z Laurą. - rzekła.
- Tak, chodzi o Laurę.
- Wiedzialam. Pokłóciliście się ? - zapytała ciekawa.
- W pewnym sensie tak.
- Jak w pewnym sensie ?
- No bo.. ehhh.. no bo ona się pogodziła z tym całym Nickiem.
- Coo ? - zdziwiła się.
- Taak, właśnie.
- Nie wierzę. - powiedziała Rydel i złapała się za głowę.- I co o to się pokłóciliście ? - zapytała już zmartwiona.
- No mniej więcej. Bo ona potem jeszcze chciała, abym ja się z nim pogodził. - oznajmił Ross.
- Z kim ? Z Nickiem ?
- Tak.
- Wooow. No nieźle.
- No właśnie. - odparł smutno.
- Na pewno ty z Laurą się pogodzicie. - pocieszała siostra.
- Mam nadzieje.. tylko aby ona z nim nie była.
- A co zazdrosny jesteś ? - zaśmiała się Rydel, która oczywiście tego chciała.
- Coo ?! Niee.. toć wiesz o to chodzi.
- Taaak, wiem.
- Jak facet raz uderzy kobietę, to może to zrobić drugi raz. - oznajmił.
- No wiesz, ale to Laury wybór. Może mu tak ufa, że wybaczyła mu. - rzekła. Ross nic nie odpowiedział, tylko siedział i rozmyślał. Rydel, aby przerwać tę ciszę zapytała - A dlaczego tak zareagowałeś, gdy wszedłeś do garażu ?
- Nie wiem.. to z nerwów. Wszystko mnie denerwuje.
- Nawet Julia ?
- Nie.. nie wiem dlaczego. Powinienem ją przeprosić.
- Taak, wypadałoby. A poza tym ,to my jej zaproponowaliśmy, aby z nami zaśpiewała i ciebie zastąpiła na tą chwilę. - oznajmiła starsza siostra.
- Dobrze, nie jestem o to obrażony.
- To dobrze. To jak idziemy do wszystkich ? - zaproponowala.
- Idziemy - uśmiechnął się. Ruszyli się z miejsca i  przed zejściem ze schodów, Ross stanął i odezwał się do siostry - Rydel..
- Tak ?
- Dziękuję - rzekł z uśmiechem.
- Za co ?
- Za rozmowę.
- Aaa, spoko. Toć jesteśmy rodzeństwem. - uśmiechnęła się i przytuliła brata.
Zeszli na dół i udali się do garażu, gdzie wszyscy siedzieli. Julia i Ratliff siedzieli na krzesłach, a wokół nich stała reszta towarzystwa i gadali. Ross od razu wepchnął przed Rocky'ego, co brunetowi to się nie podobało, i skierował się do Julii.
- Julia, ja ciebie przepraszam.
- Co ? - zdziwiła się - To ja właśnie chciałam ciebie przeprosić
- Tyy ? Nie masz za co. Byłem zdenerwowany, nie wiem dlaczego tak zareagowałem. - tłumaczył się - Oczywiście możesz mnie zastąpić, gdy mnie nie ma.
- Na pewno ?
- Taak. - uśmiechnął się do dziewczyny. - To jak ? Dobrze jest ?
- Już tak - także uśmiechnęła się do blondyna. Ross i Julia przybili sobie piątkę.
- Ross, słuchaj jak jesteś taki nerwowy, to może musisz brać tabletki na uspokojenie. - powiedział Rocky, przerywając miłą atmosferę.
- Gdybyś tylko wiedział o co chodzi, to byś się nie odzywał. - zdenerwował się blondyn.
- Może i nie wiem o co chodzi, ale nie musiałeś po przyjściu tutaj palnąć takie coś. Ty nawet nie wiesz jak przykro się zrobiło Julii. - ciągnął dalej.
- Rocky.. już jest dobrze - odezwała się dziewczyna.
- Wiem, że źle zrobiłem. Przecież przeprosiłem. - rzekł Ross. - więc nie wiem o co ci jeszcze chodzi ?! - krzyknął.
- Właśnie o twoją nerwowość mi chodzi. Dzieciaku, nie umiesz opanować swoich emocji.. co teraz my mamy znosić twoje humory ? Ooo nie ! - kłócił się brunet.
- Rocky.. skończ ! - rozkazał Riker.
- No co ? Mam rację.
- Nie masz racji.
- Mam ! Co nie mam racji ? Aa no tak, zawsze Rossowi przyznajecie rację, bo jest młodszy. - oburzył się Rocky.
- Wiek nic do tego nie ma. - odparł najstarszy.
- Jaasne
- No tak.
- Zawsze go bronicie.
- Nie zawsze.
- Zawsze
- Skończ ! - krzyknął Riker. - Po prostu on tutaj ma racje. Przeprosił Julię.. Julia się nie gniewa, co nie ? - zapytał dziewczyny.
- No oczywiście, że się nie gniewam - odparła.
- No właśnie, więc Rocky zamknij się wreszcie. - powiedział blondyn.
- Dobra, już nic nie mówię. -rzekł brunet.
- I bardzo dobrze.
- Taaa
- Obiad !! - krzyczała mama.
Wszyscy zgłodnieli od razu poszli do kuchni, aby zjeść. Co prawda Stormie na początku się zdziwiła ilością osób, które przyszły, ale oczywiście była przygotowana. Miała obiad dla każdego. Chociaż przy stole wszyscy się nie zmieścili, więc część jadła w salonie. Po posiłku R5 wraz z Rylandem, Jake'em i Julią zrobili sobie ciąg dalszy próby. Tym razem już z pełnym składem. Śpiewali właśnie "Loud", gdy do Rikera zadzwonił telefon. Przerwali grać. Najstarszy spojrzał na komórkę.
- Sorry, to ważne. - powiedział i wyszedł.
- Dobraa.. Julia, może chcesz zastąpić Rikera przez ten czas ? - zaproponował Ross.
- Noo nie wiem czy mogę.. - odparła Julia.
- Możesz - uśmiechnął się, ona także odwzajemniła uśmiech. Rocky z zazdrością przyglądał się temu. Podeszła do mikrofonu Rikera.
- To co zaśpiewamy ? - spytała Julia.
- No nie wiem.. a co chcesz ? - powiedział Ross z uśmiechem.
- Hmm.. a może coś z nowych ? Oo.. wiem "Here Comes Forever" ! - rzekła zdecydowanie.
- Dobry wybór - uśmiechnął się - A wersję normalną czy akustyczną ?
- Akustyczną.
- I bardzo dobrze. Ok, to gramy.
Zaczęli razem śpiewać. W połowie wszedł Riker. Nie był on zły, tylko uśmiechał się i słuchał nowego wykonania "Here Comes Forever", z jeszcze jednym dziewczęcym głosem. Bardzo mu się to podobało. Po skończonej piosence najstarszy zaczął bić brawo.
- Oo. Riker. Dobrze już ci udostępniam twoje miejsce - uśmiechnęła się Julia.
- Haha. z tym to spokojnie. Juliaa.. - zaczął Riker.
- Tak ?
- Czy ty kiedykolwiek myślałaś nad byciem piosenkarką ? - zapytał.
- Kiedyś taak, ale to nie dla mnie. - powiedziała
- Dlaczego ?
- Bo się boję.
- Czego ? - dopytywał.
- Występować.
- Oj tam Julia przesadzasz - wtrącił Ross.
- Właśnie Julia. Powinnaś być piosenkarką. Taki talent nie może się zmarnować. - dopowiedział Rocky.
- Heh, dziękuje, ale nie. - odparła smutno Julia i usiadła na krześle obok swojego brata.
- Szkoda - odparł Riker. - To jak gramy dalej ? - zaproponowal.
- Znowu ? - marudził Ross - Już jestem trochę zmęczony. - ziewnął.
- No w sumie dzisiaj już dużo ćwiczyliśmy. - stwierdził Rocky.
- Za dużo - dopowiedział najmłodszy.
- Ok.. dobra. Jest godzina 17. Na dzisiaj to koniec. - powiedziała ostatecznie Rydel.
- 17 ? - zapytał lekko zdenerwowany Ratliff.
- Tak, a co ?
- OMG ! Mój serial już leci - odparł brunet i wybiegł z garażu.
- Serial ? - zapytał Rocky. - OMG.. zupełnie zapomniałem - zdenerwował się i także wybiegł zaraz za przyjacielem.
- Co za ludzie - zaśmiała się Rydel.
Wszyscy wyszli z garażu i poszli salonu, w którym siedzieli Rocky i Ratliff oglądając ich ulubiony serial. Po zobaczeniu co oni oglądają, całe towarzystwo wybuchło śmiechem.
- Tacy duzi, a oglądają bajkę. - powiedziała Rydel.
- Ciii - uciszał przyjaciel.
- Hahaha.. nie no nie mogę. Nie sądziłam, że w domu trzymam małe dzieci. - śmiała się dalej.
- Riker, możesz ją stąd zabrać ? - zapytał Rocky.
- Haha.. ok, nie przeszkadzamy. - śmiał się - Dobra, chodźcie może..
- My już pójdziemy - odezwał się Jake.
- Musicie ?
- Tak, i tak się zasiedzieliśmy
- Heh, dobra. Jak chcecie. W razie co wpadajcie kiedy macie ochotę. - uśmiechnął się.
- Odprowadzić was ? - zaproponowała Rydel.
- Jeżeli masz ochotę. - rzekł mężczyzna.
- Gdybym nie miała ochoty to bym nie proponowała.
- Ok, więc chodźmy. - uśmiechnął się.
Jake, Julia i Rydel wyszli z domu. Ross i Ryland poszli do swoich pokoi, a Riker usiadł w kuchni z gitarą i zaczął sobie coś brzdąkać.

Johnsonowie wraz z Rydel szli, rozmawiając ze sobą. Nagle blondynka zadała pytanie chłopakowi.
- Jake, a gdzie jest Nicole ?
- W domu - odpowiedział.
- A dlaczego ? Nie chciała nas odwiedzić ?
- Powiedziała, że się źle czuje.
- Ahaa.. źle się czuje. - odparła Rydel
- Taak, mówiła, że brzuch ją bolał. - oznajmił.
- Biedactwo.
- A może chcesz do nas wpaść na chwile i sobie pogadacie.
- Niee
- A dlaczego ? - zapytał.
- Ehh. nie ważne. - westchnęła blondynka.
- A co pokłóciłyście się ?
- Coo ? Nieee. Po prostu.. jestem trochę zmęczona. - zmyśliła.
- A no tak.. spoko. rozumiem.
- To się cieszę, że mnie rozumiesz. - uśmiechnęła się.
Doszli pod dom.
- Dziękuje, że nas odprowadziłaś. - podziękował Jake.
- Nie ma za co.
- No to, do zobaczenia ! - rzekł mężczyzna i przytulił Rydel na pożegnanie.
- Pa ! - powiedziała Julia do blondynki.
- No na razie.
Rydel wyruszyła w stronę swojego domu. Jake i Julia weszli do domu. Tam siedziała Nicole oglądając telewizję. Gdy usłyszała, że oni przyszli wstała i przywitała się.
- Jak było ? - zapytała.
- Fajnie. Żałuj, że ciebie nie było. - odparła Julia i poszła do swojego pokoju.
- To się ciesze.
- Noo a co robiłaś sama tutaj ? - spytał Jake.
- Ymm. no telewizję oglądałam i trochę czytałam książkę.
- A ty się z Rydel pokłóciłaś, czy co ?
- Kto ja ? Niee. A co coś mówiła ? - zapytała lekko zdenerwowana Nicole.
- Niee.. tylko pytała się gdzie ty jesteś.
- Aaa.. mówiłeś jej dlaczego mnie nie ma ?
- Tak, powiedziałem.
- To dobrze. To coo ? Oglądamy jakiś film ? - zaproponowała.
- Oo tak, chętnie. - uśmiechnął się i przytulił swoja dziewczynę.

W tym czasie Rydel wróciła do domu. Weszła do środka. W salonie Rocky wraz z Ratliffem zasnęli na kanapie oglądając telewizję. Riker, Ross i Ryland byli w swoich pokojach. Blondynka uśmiechnęła się widząc dwóch słodko śpiących  brunetów, wyłączyła tv i z komody wyjęła koc. Rozłożyła go i okryła przyjaciół. Następnie udała się do pokoju Rikera. Weszła do środka.
- Ejj.. dlaczego nie zapukałaś ? Pomyliłaś pokoje ? - zapytał najstarszy.
- Niee.. możemy pogadać ? - powiedziała cicho.
- No pewnie. Usiądź. O co chodzi ? - zaniepokoił się. Siostra usiadła na łóżku, obok Rikera.
- Wiesz dlaczego Ross przyszedł taki zdenerwowany ?
- Nie wiem.. pewnie coś z Laurą.
- Taak, w skrócie to pokłócili się.
- Uu to nie dobrze.
- Wiem.. kurcze, a miało być tak fajnie. Już miałam plan jak ich swatać. Ale niestety. - zasmuciła się.
- Taak ? A jaki to był plan ?
- Miałam zaproponować im wspólne kino z nami. I zaraz przed filmem zadzwonić z przeprosinami, że nam coś wypadło. I oni by musieli iść sami do kina. Nie wiem czy to by pomogło, ale na razie tylko to mi wpadło do głowy.
- Dobry plan. Na pewno to wykorzystamy - uśmiechnął się.
- Ale przecież oni są pokłóceni.
- Uwierz, że się pogodzą prędzej czy później. 
- Hmm.. ja wiem, że oni bez siebie nie wytrzymają, ale czy w tym wypadku
- A tak w ogóle to o co poszło ? - zapytał Riker.
- Laura pogodziła się z Nickiem.
- Uuu.. biedna Laura.
- Taak, wiem... - powiedziała Rydel, po czym nastała chwila ciszy - ..To ja już idę. Dobranoc.
- Ok, dobranoc. - odparł najstarszy, a blondynka wyszła z pokoju.
Każdy pokolei poszedł się myć. No oprócz Rocky'ego i Ratliffa, którzy cały czas spali w salonie. Około 21 każdy już spał.



Heej :D
No rozdział taki sobie. Najważniejsze, że jest, co nie ? xD Pisałam go dość długo, tzn. kawałkami. Codziennie kawałek dopisywałam i w końcu jest :D Dziękuje, za te wszystkie komentarze. <3 Jesteście kochani. :* 





Sam Tsui and Chrissy Costanza - Heart Attack (cover Demi Lovato) <3



czwartek, 2 maja 2013

18. Randka?

Rano, oczywiście każdy wstał o różnej godzinie. Stormie i Mark najwcześniej się obudzili. Mężczyzna musiał iść do pracy, więc po 7 wychodził z domu. Każde z dzieci po kolei się budziło. Na początku wstali Rocky i Ryland. Potem Rydel, a zaraz po niej, Riker. Ross jeszcze spał. Tak jak zawsze. Z niego jest największy śpioch. Była godzina 11. Rodzina Lynchów siedziała w salonie i wspólnie oglądała telewizję. Najstarszy na chwilę poszedł do kuchni. Zaraz za nim poszła Rydel.
- Musimy to obgadać. - zaczęła niejasno blondynka.
- Ale co ? - zapytał brat.
- No wiesz. - odparła dziewczyna. On się na nią spojrzał nadal nic nie wiedząc.
- Może tak jaśniej ?
- Ymm.. musimy swatać Rossa z Laurą.
- Aaaa.. o to chodzi.. - uśmiechnął się- Tak, tylko jak to zrobimy - zastanawiał się.
- Nie wiem jeszcze, ale coś wymyślimy. Myślałam, że ty masz jakiś plan.
- Niestety jeszcze nie.
- To pomyśl nad tym.
- Nad czym Riker ma pomyśleć ? - zapytał Ross wchodząc znienacka do kuchni, jeszcze zaspany.
- Nad niczym. - odpowiedziała szybko przestraszona siostra.
- Coś kręcicie - zmierzył ich wzrokiem młodszy brat.
- Nieee.. dlaczego tak sądzisz ?
- Przecież to widać. Stoicie sami w kuchni jakbyście coś knuli.
- Cooo ? Niee.. Po prostu tak gadamy.
- Tsaa.. jaasnee - powiedział niedowierzająco.
- No tak.
Nagle zadzwonił telefon Ross'a, który był w kieszeni od spodni dresowych. Szybko wyjął komórkę i powiedział sam do siebie
- Laura ? - Riker z Rydel wymienili się wzrokiem
- No odbierz - namawiał Riker.
- Przecież wiem - nacisnął zieloną słuchawkę. - Halo ?
- Ross ? Cześć. Mam nadzieje, że nie przeszkadzam
- Nie.. nie przeszkadzasz
- To dobrze.
- A coś się stało ? - zapytał
- Ymm.. właściwie to mam pytanie. - zaczęła Laura.
- Tak jakie ?
- Możemy się spotkać ? - zaproponowała.
- No pewnie. Wpadniesz do nas ?
- Nie ! Wolę abyśmy nie spotkali się u ciebie w domu.
- Aha.. to gdzie ?
- Możesz dzisiaj przyjść do restauracji ?
- Do jakiej ?
- Restauracja "Sunrise".. wiesz gdzie to, nie ?
- Tak, wiem.
- Dobrze. To będziesz tak za godzinkę ?
- Będę.
- To się cieszę. Ok.. to nie przeszkadzam. Do zobaczenia.
- No paa.. Do zobaczenia. - rozłączył się.
- Uuu.. "do zobaczenia". Czyżbyście się umówili ? - zapytała Rydel.
- Tak.
- OMG ! Na randkę ? - mówiła podekscytowana siostra.
- Co ? Nieee ! - zaśmiał się młodszy. - Po prostu pogadać.
- Taak, to się wszystko zaczyna. - powiedział Riker.
- Prosze skończcie. Ja z Laurą jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nic więcej, jasne ?
- Taaak - odparła Rydel.
- Oj weź stary.. jesteś taki przystojny.. tak jak to wszystkie fanki mówią.. i nie masz dziewczyny. - rzekł najstarszy.
- Czy ja muszę mieć dziewczynę ? To jest moje życie ! - krzyknął.
- Oj brat, nie denerwuj się tak.
- Bo mnie to już wkurza.
- Oj Ross, Ross.. toć żartuje sobie. - odparł Riker, aby zaspokoić brata.
- Taa.. zrozumcie, że wolę być sam.. na razie bez nikogo.
- Ok.. jak chcesz. - odpuścił.
- Dziękuje, za zrozumienie.
- Spoko.
Ross poszedł się umyć i przebrać. Riker i Rydel wrócili do salonu, gdzie była reszta rodziny.
- Co tam było tak głośno ? - zapytała mama.
- Nie, nic. - odparł najstarszy.
- Ross już wstał ?
- Tak... i zaraz wychodzi. - oznajmił blondyn.
- Gdzie ?
- Umówił się z Laurą.
- Z Laurą ? - zdziwiła się.
- Tak.
- Na randkę ?
- Podobno nie.
- Nie rozumiem... a to pewnie dlatego tam było tak głośno.
- Taak, no między innymi właśnie dlatego.
Rodzina Lynchów zajęła się oglądaniem telewizji. Wszyscy oglądali jakąś komedie. Oprócz Rossa, który szykował się do wyjścia. Umył się, następnie ubrał dżinsy, żółtą koszule i na to czarną, letnią kurtkę. Parę minut przed 12 stanął w drzwiach do pokoju, w którym była cała rodzina.
- Mogę wziąć samochód ? - zapytał młodszy, swojego brata.
- Możesz. Tylko go nie poniszcz.
- Toć nie pierwszy raz jadę samochodem. - buntował się.
- Tak, ale bądź ostrożny.
- Będę. - powiedział pewnie. Riker podszedł do komody, w której trzymał kluczyki. Wyjął je i podał bratu, rzucając. Ross złapał i się uśmiechnął - Dziękuję - wyszedł z domu i pojechał.

- Rocky - zaczęła siostra na napisach skończonego filmu.
- Tak ? - odezwał się.
- Co tak dzisiaj cicho jesteś.? Coś się stało ?
- Co ? Niee.. po prostu się stęskniłem za wami.
- Awww Rocky, jakie to miłe - uśmiechnęła się
- A co tak tobie się na wyznania wzięło ? - zapytał Ryland.
- Nie wiem, gdy siedziałem w areszcie rozmyślałem tak sobie.
- Ty ? Rozmyślałeś ? Dobry żart. - śmiał się Riker.
- No tak.. idź i spędź jeden dzień w areszcie to zobaczymy. Sam zaczniesz myśleć.
- Ja zawsze myślę.
- Tak ci się tylko wydaje.
- Niee e
- Taa ak.
- Niee e
- Taa ak.
- Dobra skończcie. Właśnie teraz pokazujecie jacy jesteście inteligentni - przerwał Ryland. Bracia zamilkli. - Dziękuję.
- Prosze. Ale Rocky takim gadaniem mnie wkurzył - powiedział najstarszy.
- To ty zacząłeś.
- Musiałem powiedzieć prawdę.
- Chłopcy ! Bo zaraz dojdzie do wielkiej kłótni. Proszę o spokój ! - krzyknęła mama.
- Ale ale..
- Ciicho ! - zdenerwowała się. Rocky i Riker od razu się uspokoili.
- Ok.
- Noo.. dziękuję.
Do końca było już spokojnie. W tym czasie Ross dojechał pod restaurację "Sunrise". Wysiadł z samochodu i wszedł do środka. Zaczął szukać Laury, lecz nie mógł jej znaleźć. Szukał jej oglądając każdy stolik po kolei. Nareszcie dojrzał ją. Blondyn po zobaczeniu jej krzyknął
- Laura ! - ona się odwróciła i pokiwała. Następnie wstała z miejsca i zaczęła iść w stronę chłopaka. Blondyn zauważył, że ona nie siedzi sama. Przy stoliku siedział jeszcze mężczyzna, który był dobrze znany Rossowi. Był to Nick.


c.d.n.

Heej ;)
No i na tym proponuje zakończyć.
Trochę chyba juz lepszy rozdział, od tamtego poprzedniego. ;) mam nadzieje, że Wam się podobał.
Może i trochę krótki, ale jest. :D
Cieszę sie, że nadal czytacie mój blog, to wiele dla mnie znaczy. ^.^
Poproszę o szczere komentarze. <3





R5 - Here Comes Forever (Acoustic) <3




ZAPRASZAM NA BLOGA Sylwii :* Może nie jest o zespole R5, ale jest bardzo ciekawy. Polecam. ^.^

http://charlotte-vicky-emily-ashley.blogspot.com/